Jesienno-zimowa szklarnia – realne możliwości i ograniczenia
Rodzaje szklarni a to, co da się w nich uprawiać
Jesienno-zimowa uprawa warzyw w szklarni zależy przede wszystkim od tego, jaką osłoną faktycznie dysponujesz. Zupełnie inne możliwości daje szklarnia nieogrzewana, inne – lekko dogrzewana w czasie największych mrozów, a jeszcze inne – szklarnia ogrzewana stale. W polskich warunkach klimatycznych te różnice są kluczowe dla tego, jakie warzywa do szklarni na jesień i zimę mają sens.
Szklarnia nieogrzewana to najczęstsza sytuacja w ogrodach przydomowych. Jesienią daje dużą przewagę: chroni przed deszczem, wiatrem i pierwszymi przymrozkami, znacząco wydłużając sezon. Zimą jednak temperatura wewnątrz przy silnym mrozie spada niewiele wolniej niż na zewnątrz. Da się w niej utrzymać warzywa liściowe i część korzeniowych, ale celem nie jest intensywny wzrost w środku lutego, tylko przechowanie żywych roślin i powolne, ale stałe „odcinanie” świeżych liści i pędów.
Szklarnia dogrzewana okazjonalnie (np. piecyk na prąd w mroźne noce, mały nagrzewacz na gaz, świeczki/podgrzewacze tylko przy -5°C i niżej) pozwala już mówić o bardziej stabilnym mikroklimacie. W takim obiekcie da się bez większego ryzyka utrzymać większość warzyw liściowych, rzodkiewkę w łagodniejsze zimy i wczesnowiosenne siewy. Taki model jest najrozsądniejszym kompromisem koszt–efekt: ochrona przed ekstremum mrozu, ale bez ambicji robienia lata w grudniu.
Szklarnia ogrzewana stale (system rur, nagrzewnice z termostatem, kocioł, fotowoltaika + pompa ciepła) to już półprofesjonalna inwestycja. Przy wystarczającym dopływie światła i stałej temperaturze rzędu 16–20°C można teoretycznie trzymać pomidory czy paprykę przez całą zimę. Problemem staje się jednak koszt energii i brak naturalnego światła. W praktyce takie instalacje mają sens dopiero przy sprzedaży plonów lub przy bardzo tanim źródle energii.
Ciepło resztkowe po lecie – jak długo pomaga
Po upalnym lecie gleba i konstrukcja szklarni są mocno nagrzane. Ten „magazyn ciepła” pozwala na bardzo komfortową uprawę jeszcze długo we wrześniu, często nawet w październiku. Kluczowy jest tu sierpniowy i wczesnowrześniowy siew, który korzysta zarówno z ciepłej ziemi, jak i jeszcze w miarę długiego dnia.
W typowych polskich warunkach (centralna Polska):
- do końca września temperatura nocą w szklarni najczęściej nie spada dramatycznie – rośliny rosną dynamicznie, choć wolniej niż w sierpniu,
- w październiku tempo wyraźnie spada, ale nadal rośliny przyrastają, zwłaszcza w słoneczne dni,
- listopad–luty to okres, kiedy ciepło resztkowe prawie przestaje mieć znaczenie, a dominuje niski poziom światła i długie noce.
To, co zostało dobrze rozrośnięte do końca października, w zimie raczej będzie przetrzymywane i podjadane, niż aktywnie „pędzone”. Strategie uprawy warzyw liściowych zimą opierają się właśnie na takim podejściu: budujemy masę zieloną od sierpnia do października, a od listopada korzystamy z tego „magazynu” z minimalnym dalszym wzrostem.
Szklarnia zimą to nie letni ogród – kilka mitów do wyjaśnienia
Popularny mit: „szklarnia zimą = pomidory jak w lipcu”. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Nawet przy dogrzewaniu dużą barierą jest długość dnia i ilość światła. W Polsce od listopada do stycznia dzień jest bardzo krótki, słońce nisko, a często dochodzi zachmurzenie. Pomidory, papryka, ogórki to gatunki światłożądne – w takich warunkach stają się wyciągnięte, słabe, chorowite, a plon jest mizerny.
Drugi problem to koszt energii. Utrzymywanie w szklarni 18–20°C w nocy przy mrozach -10°C na zewnątrz, na powierzchni nawet kilkunastu metrów kwadratowych, to już są realne rachunki, które trudno „odrobić” kilkoma kilogramami pomidorów. Dlatego profesjonalne gospodarstwa łączą mocne ogrzewanie z zaawansowanym doświetlaniem i ścisłą kontrolą wilgotności – a to już zupełnie inna liga niż amatorska uprawa w ogrodzie.
Więcej sensu ma strategia: nie przeciągać lata na siłę, tylko przestawić się na gatunki lubiące chłód i krótszy dzień. Sałaty, roszponka, szpinak, jarmuż, rukola, mizuna, rzodkiewki – one naprawdę radzą sobie w 5–10°C i nie potrzebują tropikalnego klimatu, by dać smaczny plon. Zamiast walczyć z naturą, łatwiej jest wykorzystać jej zasady.
Strategia na jesień i zimę – co jest realistycznym celem
Celem jesienno-zimowej uprawy w szklarni nie jest odtworzenie letniego bogactwa, ale:
- ciągły dopływ świeżych liści – sałata, roszponka, rukola, szpinak, mieszanki „baby leaf”,
- korzenie do zjedzenia na bieżąco i krótkiego przechowania – rzodkiewka, młoda rzepa, czasem burak liściowy,
- zielone dodatki podnoszące smak zimowych potraw – szczypior, pietruszka naciowa, zioła tolerujące chłód,
- wcześniejszy start wiosny – część warzyw wysiana jesienią przyspiesza realnie wiosenne zbiory.
W praktyce najbardziej opłaca się traktować szklarnię jako zimowy magazyn żywych roślin plus lekką fabryczkę liści, a nie miejsce, gdzie od grudnia do lutego nastąpi spektakularny przyrost biomasy. Takie podejście od razu porządkuje oczekiwania i pomaga podejmować rozsądne decyzje dotyczące doświetlania i ogrzewania.

Planowanie obsady od sierpnia – jak ułożyć kalendarz siewów
Jakie cele ma uprawa jesienno-zimowa
Planowanie uprawy od sierpnia różni się od wiosennego startu. Zamiast myśleć w kategoriach „jak najwięcej wszystkiego”, dobrze jest zdefiniować konkretne cele:
- szybkie liście – do kanapek, sałatek, jako świeży dodatek do dań,
- korzenie na bieżąco i do krótkiego przechowania – nie tyle „piwnica warzyw”, co stałe zbiory niewielkich ilości,
- warzywa „podtrzymujące plon” – kiedy pomidory i ogórki schodzą, coś innego ma je płynnie zastąpić,
- wczesna wiosna – część tego, co wysiane jesienią, w lutym–marcu ruszy z kopyta.
Dobry plan obsady od sierpnia powinien zakładać, że w szklarni praktycznie nie ma pustych zagonów. Kiedy pomidory kończą sezon, w ich miejsce wchodzą liściowe i korzeniowe, które potrzebują mniej światła i znoszą chłód. Przy takiej rotacji każdy metr kwadratowy pracuje do późnej jesieni, a część nawet przez całą zimę.
Terminy siewu: wczesny sierpień, późny sierpień, wrzesień, „ostatni dzwonek”
Warzywa do szklarni jesienią reagują bardzo różnie na termin siewu. Znając ich tempo wzrostu i potrzebną ilość światła, można zaplanować konkretne okna czasowe.
Siew wczesnosierpniowy (1–15 sierpnia)
Najkorzystniejszy moment na główne jesienne nasadzenia. Gleba jest ciepła, dzień długi, ale upały powoli zaczynają słabnąć. W tym terminie warto siać:
- sałaty masłowe i rzymskie na jesienne główki,
- azjatyckie warzywa liściowe (mizuna, pak choi),
- rzodkiewkę na wczesnojesienne zbiory,
- pietruszkę naciową, cebulę na szczypior (z dymki i z nasion).
<lirukolę, mieszanki sałat liściowych, młody szpinak,
Sierpniowy siew zwykle daje pełne zbiory liści już we wrześniu, a drugi rzut liści w październiku–listopadzie. Część roślin (jak pietruszka naciowa czy cebula na szczypior) spokojnie dotrwa w dobrym stanie do wiosny.
Siew późnosierpniowy (15–31 sierpnia)
To nadal bardzo dobry termin na większość liściowych. Dla wielu gatunków różnica między początkiem a końcem sierpnia to tylko kilkanaście dni opóźnienia w zbiorze, ale za to łatwiejsze kiełkowanie (mniej upałów, mniej ryzyka przesuszenia). W tym oknie dobrze sprawdzają się:
- sałaty liściowe (zbiór „na cięcie”),
- roszponka – będzie zbierana od późnej jesieni do wiosny,
- rukola, mizuna, tatsoi, inne „orientalne” mieszanki,
- drugi rzut rzodkiewki,
- jarmuż odmian mrozoodpornych (jeśli wcześniej nie posiany na rozsadę).
Siew pod koniec sierpnia często daje zbiory liści w październiku–listopadzie, a jeśli pogoda sprzyja i dobrze zabezpieczysz szklarnię, część roślin „przeciągnie” w niezłej kondycji do stycznia.
Wrzesień – rozsądne minimum i spokojne tempo wzrostu
We wrześniu dzień wyraźnie się skraca, a noce chłodnieją. To wciąż dobry termin na siew, ale nie można oczekiwać błyskawicznego wzrostu. Tu dominują gatunki, które szybko się krzewią lub znoszą zimowanie w fazie młodocianej:
- roszponka (im wcześniej we wrześniu, tym lepiej),
- szpinak zimowy – zbiory głównie od lutego,
- mieszanki „baby leaf” – część zdąży dać plon jeszcze jesienią, reszta poczeka do wiosny,
- sałata zimująca (w chłodniejszych rejonach z dodatkową osłoną),
- ostateczny termin na pietruszkę naciową w cieplejszych rejonach.
Wrześniowy siew często funkcjonuje jako inwestycja w wiosnę. Rośliny urośnie na tyle, by dobrze przezimować, ale gros plonu oddadzą dopiero od marca.
Październik – „ostatni dzwonek” i siew na przedwschody
W październiku nie chodzi już o duże jesienne zbiory, tylko o zabezpieczenie jak najwcześniejszych zbiorów wiosennych. Można wtedy siać:
- szpinak na przezimowanie,
- roszponkę, jeśli jesień jest łagodna,
- rzodkiewkę na tzw. siew jesienny (wzejdzie dopiero na przełomie zimy i wiosny),
- część sałat zimujących, szczególnie w szklarniach lepiej chronionych.
Tu wyraźnie wchodzi w grę strategia „sieję teraz, żeby ruszyło w lutym”. Wiele nasion leży w zimnej ziemi, przechodzi naturalne okresy chłodu i po pierwszych cieplejszych dniach startuje z przewagą nad tym, co wysiane dopiero w marcu.
Dlaczego sierpniowy siew jest lepszy niż taki sam w październiku
Mit: „skoro w szklarni ciepło, to termin siewu nie ma dużego znaczenia”. Rzeczywistość: ma ogromne. Różnica między sierpniem a październikiem to nie tylko temperatura powietrza, ale też:
- ilość światła dziennego – sierpień ma jeszcze wyraźnie dłuższy dzień, rośliny intensywnie rosną i budują zapas,
- temperatura gleby – ciepła ziemia sprzyja kiełkowaniu i szybkiemu ukorzenianiu,
- ryzyko chorób grzybowych – w chłodnej i wilgotnej październikowej szklarni kiełki łatwiej gniją i pleśnieją.
Te same nasiona sałaty, wysiane 10 sierpnia, dadzą jadalne liście we wrześniu–październiku. Te, które trafią do ziemi 10 października, najczęściej wypuszczą tylko kilka liści i zatrzymają się w rozwoju na zimę. Rośliny będą żyły, ale nie stworzą pełnego plonu przed wiosną.
Rotacja po pomidorach, ogórkach i papryce
Gdy letnie uprawy w szklarni kończą sezon, pojawia się kuszące pytanie: co po nich posiać? Z punktu widzenia zdrowotności i wygody najlepsze są warzywa o innym typie chorób i wymaganiach.
Przykładowe schematy rotacji po roślinach ciepłolubnych
Najprościej ułożyć rotację „po rodzinach botanicznych” i wymaganiach pokarmowych. Po żarłocznych pomidorach czy ogórkach dobrze jest wpuścić gatunki, które:
- nie są psiankowatymi (czyli żadnych kolejnych pomidorów, papryk, bakłażanów),
- korzystają z resztek nawożenia, ale nie potrzebują aż tak bogatej gleby,
- mają inny profil chorób i szkodników.
Przykładowe kombinacje, które dobrze działają w małych szklarniach:
- po pomidorach – szpinak, roszponka, sałaty, cebula na szczypior, pietruszka naciowa; na obrzeżach również jarmuż niskorosnący,
- po ogórkach – rzodkiewki, rośliny „baby leaf”, rukola, mieszanki azjatyckie (mizuna, tatsoi), później dosiew roszponki na wolne miejsca,
- po papryce – sałaty i mieszanki na cięcie, zimująca kapusta pekińska (w chłodnych rejonach z dodatkową osłoną), drobna marchewka na pęczki.
Mit ogrodniczy głosi, że „gleba po pomidorach jest wyjałowiona i musi odpocząć”. Rzeczywistość: przy normalnym nawożeniu amatorskim i jednym sezonie uprawy wcale nie jest jałowa, tylko wymęczona jednostronnym pobieraniem składników. Zmiana gatunku na mniej wymagające liściowe działa jak oddech dla podłoża.
Jak dzielić szklarnię na strefy jesienno-zimowe
Jednolita obsada całej szklarni jest wygodna na papierze, ale w praktyce lepiej stworzyć 2–3 strefy użytkowania. Ułatwia to zarządzanie temperaturą, podlewaniem i późniejszą wiosenną wymianą nasadzeń.
- Strefa ciepła (bliżej wejścia, przy ścianie południowej) – tu można najdłużej trzymać pomidory, paprykę lub ostatnie ogórki, a potem przejść na sałaty główkowe, kapustę pekińską, jarmuż.
- Strefa chłodniejsza (środek, część północna) – idealna na roszponkę, szpinak zimowy, mieszanki „baby leaf”, rzodkiewki. Gatunki te lepiej znoszą przemarznięcia i dłuższe okresy wilgoci.
- Strefa „logistyczna” przy ścieżkach – pasy szerokości 20–30 cm przy alejkach obsiewane gęściej szybkorosnącymi liściowymi. To z nich zbiera się na bieżąco, robiąc miejsce dla wiosennych rozsad.
Taki podział pozwala, by część szklarni zimą pracowała niemal bezobsługowo (roszponka, szpinak), a część była intensywnie użytkowana i stale dosiewana krótkookresowymi gatunkami.
Jak planować „fale” siewów zamiast jednego terminu
Zamiast jednorazowego obsiania wszystkiego w jednym terminie, dobrze działa podejście falowe. Dla przykładu:
- sałaty liściowe i mieszanki „baby leaf” – co 10–14 dni, od początku sierpnia do połowy września; w cieplejszych rejonach ostatnią falę można dać na przełomie września i października, licząc na wiosenne wznowienie wzrostu,
- rzodkiewka – 3–4 równe porcje: pierwsza na początku sierpnia, ostatnia na przełomie września i października (ta ostatnia czasem wzejdzie dopiero po zimie),
- roszponka – 2–3 fale od drugiej połowy sierpnia do końca września; wcześniejsze rzuty będą do jedzenia zimą, późniejsze – na bardzo wczesną wiosnę.
Mit brzmi: „jak już siać, to raz a porządnie, żeby mieć z głowy”. W praktyce kończy się to falą plonu w jednym momencie i głuchą ciszą później. Kilka drobnych siewów w odstępach czasowych daje znacznie przyjemniejszy, równomierny dopływ świeżych liści.

Co siać od sierpnia – konkretne warzywa liściowe i korzeniowe
Sałaty – główkowe, rzymskie i na cięcie
Sałaty to podstawa jesienno-zimowej szklarni. Dobrze znoszą chłód, a część odmian radzi sobie nawet z lekkim mrozem pod pojedynczą osłoną.
- Sałaty masłowe i rzymskie – wysiew od początku sierpnia do początku września, najlepiej z krótką fazą rozsady (2–3 tygodnie). Zbyt późny siew da tylko rozety liści, które skończą jako „przechowane na żywo” do wiosny.
- Sałaty na cięcie (liściowe, dębolistne, mieszanki) – siej gęściej, w pasach lub szerokich rzędach. Dobrze reagują na intensywne cięcie i szybko odrastają, dopóki dzień nie zrobi się skrajnie krótki.
- Sałaty zimujące – specjalne odmiany przeznaczone do siewu jesiennego. Wysiewane w drugiej połowie września i w październiku, często nie tworzą pełnej główki przed zimą, ale rewanżują się wczesną wiosną.
Liście można zbierać wybiórczo z obrzeży rozet, dzięki czemu jedna roślina daje plon przez kilka tygodni zamiast jednorazowego ścięcia całej głowy.
Szpinak jesienny i zimowy
Szpinak świetnie wpisuje się w chłodne miesiące. Lubi krótkie dni i dobrze znosi mrozy pod osłoną, szczególnie jeśli dojdzie do lekkiego zahartowania.
- Szpinak jesienny – siew od początku sierpnia do początku września. Rośliny szybko budują masę liści i jeszcze przed zimą można wykonać 1–2 zbiory.
- Szpinak zimowy – siew od końca sierpnia do października. Większa część plonu przypada na okres od lutego do kwietnia, gdy tylko dzień zacznie się wydłużać.
Dla szpinaku ważne jest, aby nie przesadzić z gęstością – przy zbyt ciasnym siewie liście długo schną po podlewaniu i częściej pojawiają się pleśnie.
Roszponka – „żywy magazyn” na całą zimę
Roszponka jest jednym z najpewniejszych gatunków na zimę. Dobrze znosi spadki temperatury nawet poniżej zera, zwłaszcza jeśli grunt nie jest przelany wodą.
- Termin siewu – od drugiej połowy sierpnia do końca września; wcześniejsze siewy dadzą większe rozety na zimę, późniejsze zaowocują plonem wczesnowiosennym.
- Sposób uprawy – gęste obsiewanie pasowe lub siew punktowy co kilka centymetrów. Zależnie od potrzeb można zbierać całe rozetki lub skubać liście.
Roszponka wyjątkowo dobrze znosi pozostawienie jej w gruncie na kilka miesięcy. W praktyce działa jak „żywa chłodnia” – rośliny czekają w niezmienionym stanie aż do zużycia.
Rukola i mieszanki „ostrych” liści
Rukola, mustarda, mizuna, red giant – cała ta grupa szybko rosnących liści doi światła, ale temperatur się nie boi. Spadki nocą do kilku stopni powyżej zera nie są problemem, gorzej bywa przy długotrwałej wilgoci.
- Siew – najlepiej w falach co 10–14 dni od początku sierpnia do połowy września. Późniejsze siewy zwykle dadzą jedną niewielką falę liści i zatrzymają się w rozwoju.
- Zastosowanie – jako dodatek do sałatek, kanapek, na pizzę i do szybkiego podsmażenia. Łatwo przeholować z ilością, bo z kilku metrów można zebrać zaskakująco dużo.
Mit mówi, że rukola jest typowo letnia i zimą gorzej rośnie. Tak bywa na otwartej grządce, ale pod szkłem, przy choćby minimalnej ochronie przed wiatrem i deszczem, daje często lepszy, zdrowszy plon niż latem, gdy cierpi od suszy i pchełek ziemnych.
Jarmuż, kapusta pekińska i inne kapustne
Kapustne generalnie lubią chłód, ale różnią się tolerancją na krótkie dni i przymrozki.
- Jarmuż – najłatwiejszy. Może być wysiewany na rozsadę w lipcu, a od sierpnia do końca września sadzony w szklarni. Zbiory liści od jesieni aż do wiosny, szczególnie gdy szklarnię dogląda się rzadziej.
- Kapusta pekińska – wymaga bardziej precyzyjnego terminu. Zbyt wczesny siew (lipiec) może skończyć się wybijaniem w pęd kwiatowy, zbyt późny (październik) – brakiem zwartej główki. Najczęściej dobrze działa drugi–trzeci tydzień sierpnia.
- Azjatyckie „mini-kapusty” (pak choi, tatsoi) – świetne na okres przejściowy. Rośną szybko, lubią wilgoć, a zebrane w fazie małych główek wypełniają lukę między letnimi a typowo zimowymi warzywami.
Kapustne wymagają dużej cyrkulacji powietrza, bo w zagęszczeniu i wysokiej wilgotności łatwo wchodzą choroby. Regularne wietrzenie w cieplejsze dni jest ważniejsze niż lekkie dogrzewanie.
Rzodkiewka, młoda rzepa i burak liściowy
Korzeniowe w szklarni jesienią to nie zapasy na całą zimę, ale raczej ciągły dopływ młodych, chrupiących korzeni.
- Rzodkiewka – siew od początku sierpnia do początku października. W ciepłej jesieni dojrzewa w 3–4 tygodnie, późniejsze siewy często „czekają” na przedwiośnie. Lepiej dać kilka mniejszych rzutów niż jeden bardzo gęsty.
- Młoda rzepa (np. odmiany typu tokyo cross) – wysiew w sierpniu i na początku września. Daje delikatne, niewielkie korzenie idealne do jedzenia na bieżąco.
- Burak liściowy (boćwina) – może być siany od sierpnia do września. Korzeń zwykle nie dorasta do dużych rozmiarów przed zimą, ale liście są cennym dodatkiem do dań ciepłych i sałatek.
Mit mówi, że „korzeniowe muszą mieć pełne lato, żeby się udały”. Przy gatunkach zbieranych w fazie młodocianej wystarczy kilka tygodni przyzwoitego światła, dlatego sierpniowo-wrześniowe siewy w szklarni spokojnie zdążą wydać plon.
Szczypior, cebula i pietruszka naciowa
Zielone dodatki często ratują zimową kuchnię. Nie potrzebują spektakularnej biomas y, ważne, żeby były pod ręką.
- Cebula na szczypior z dymki – najprostsze rozwiązanie. Wystarczy wsadzić gęsto dymkę w sierpniu–wrześniu, a szczypior będzie dostępny do późnej jesieni i ponownie od wczesnej wiosny.
- Cebula z siewu – wolniejsza, ale przy sierpniowym siewie już jesienią daje cienki szczypior. Dobrze znosi zimowanie, choć tempo wzrostu jest mniejsze niż z dymki.
- Pietruszka naciowa – najlepiej wysiana nie później niż na początku września. Zimą utrzymuje się w dobrej kondycji, szczególnie przy lekkiej osłonie, a wiosną jeszcze przyspiesza.
Dla tych gatunków szklarnia jest głównie parasolem przeciwdeszczowym i osłoną przed wiatrem. Nie potrzebują wysokiej temperatury, aby przetrwać.

Jak przygotować szklarnię po letnich uprawach
Usuwanie resztek i porażonych roślin
Po zejściu pomidorów, ogórków czy papryki pierwszym krokiem jest gruntowne uprzątnięcie. Pozostawione liście, łodygi i stare owoce to zimowisko dla chorób i szkodników.
- Usuń z szklarni wszystkie resztki roślinne, szczególnie te z objawami chorób (plamy, zgnilizny, zasychanie wierzchołków).
- Nie kompostuj materiału silnie porażonego zarazą ziemniaczaną czy mączniakiem w zwykłym kompostowniku. Lepiej go zutylizować poza systemem ogrodowym.
- W miarę możliwości zdejmij sznurki, podpory, klipsy i umyj je w roztworze wody z mydłem lub lekkim środkiem dezynfekującym.
Mit: „zimą i tak wszystko wymarznie, więc choroby nie przetrwają”. Niestety, wiele patogenów i szkodników bardzo dobrze znosi lekkie mrozy, zwłaszcza pod szkłem, gdzie gleba rzadko zamarza na głębokość większą niż kilka centymetrów.
Spulchnianie, wyrównywanie i ewentualna wymiana wierzchniej warstwy
Po sezonie korzenie dużych roślin ciepłolubnych zostawiają glebę miejscami zbityą. Przed nowymi siewami spulchnij podłoże widłami amerykańskimi lub pazurkami, starając się nie odwracać nadmiernie profilu glebowego.
Dokarmianie i dezynfekcja podłoża przed nowymi zasiewami
Po intensywnym sezonie letnim gleba w szklarni jest często „zmęczona” – uboga w łatwo dostępne składniki, ale bogata w resztki korzeni i zarodniki chorób. Jesienne obsady liściowe nie są aż tak żarłoczne jak pomidory, jednak lubią równomierne, delikatne żywienie.
- Kompost – cienka warstwa (1–2 cm) do przekopania lub wymieszania z wierzchnią warstwą gleby w zupełności wystarczy. Zbyt gruba warstwa w chłodzie potrafi się „zagrzać” i sprzyja pleśniom.
- Nawozy organiczne wolnodziałające – granulowany obornik, mączka rogową czy biohumus stosuj oszczędnie. Jesienne liście nie zużyją wszystkiego, a nadmiar azotu w zimnym, mokrym podłożu to prosty przepis na choroby.
- Wapnowanie – jeśli pH gleby spadło (często po kilku latach intensywnej uprawy pomidorów), lekkie wapnowanie późnym latem poprawi strukturę i ograniczy rozwój części patogenów glebowych.
Mit mówi, że na jesienne liście trzeba „mocno podgonić” glebę nawozami, bo światła jest mniej. W praktyce roślina w chłodzie i tak nie przerobi nadmiaru składników – pozostaną w podłożu, a część zostanie wymyta w głębsze warstwy.
Odkażanie dna szklarni i konstrukcji
Szklarnia po lecie jest pełna niewidocznych „pasażerów na gapę”. Jeden sezon z intensywną zarazą ziemniaczaną czy mączniakiem potrafi odbić się na kolejnych latach.
- Mycie szyb i folii – ciepła woda z dodatkiem szarego mydła lub łagodnego detergentu usuwa biofilm, w którym lubią chować się zarodniki grzybów. Czyste szyby to też więcej światła w krótkie dni.
- Przemycie konstrukcji – profile stalowe, drewniane belki i parapety przetrzyj roztworem mydła potasowego lub środka na bazie nadtlenku wodoru. To prosty sposób na ograniczenie pleśni i glonów.
- Dezynfekcja punktowa gleby – miejsca, gdzie stały chore rośliny, można podlać gorącą wodą lub roztworem biofungicydu. Nie sterylizuje to gruntu, ale osłabia ognisko infekcji.
Rzeczywistość jest taka, że pełna sterylność w amatorskiej szklarni jest nieosiągalna i… niepotrzebna. Chodzi o obniżenie presji patogenów, a nie o tworzenie „laboratorium”.
Poprawa struktury i drenażu przed zimą
Jesienią łatwo przesadzić z podlewaniem, bo parowanie jest dużo mniejsze niż latem. Gleba, która trzyma wodę jak gąbka, w chłodzie zamienia się w mokry, zimny „beton”.
- Dodatek piasku lub drobnego żwiru – szczególnie w ciężkich glinach. Wystarczy wpracować 1–2 cm na powierzchni, by poprawić infiltrację wody.
- Włóknina lub kompost w międzyrzędziach – ogranicza rozbryzgi wody przy podlewaniu i chroni glebę przed zaskorupieniem.
- Rowki odwadniające – przy ścianach szklarni można wykopać płytkie rowki, którymi nadmiar wody będzie spływał poza strefę korzeni.
Mit, że „pod szkłem zawsze jest sucho”, szybko się mści. Nieszczelne rynny, brak spadku terenu czy podciąganie wody od spodu potrafią zrobić z jesiennej szklarni bagno, w którym liście gniją szybciej, niż rosną.
Technika siewu i sadzenia na jesień – rozstawa, głębokość, zagęszczenie
Dlaczego jesienią sieje się inaczej niż wiosną
Jesienne rośliny pracują w zupełnie innych warunkach niż te z marca czy kwietnia. Dzień stopniowo się skraca, temperatury spadają, a ryzyko długotrwałej wilgoci jest większe. To przekłada się na sposób rozmieszczenia nasion i gęstość roślin.
- Większe zagęszczenie, ale z głową – wiele gatunków liściowych można siać ciaśniej, bo rosną wolniej i zbiera się je w młodszej fazie. Zbyt ciasny siew blokuje jednak cyrkulację powietrza.
- Mniejsza głębokość siewu – w chłodniejszej glebie nasiona wolniej kiełkują, więc nie należy ich „chować” zbyt głęboko. Cienka warstwa ziemi lub piasku wystarcza większości liściowych.
- Stawianie na rozsadę w przypadku wolniejszych gatunków – jarmuż, boćwina czy część sałat szybciej ruszają z gotowej rozsady niż z nasion wysianych prosto w gruncie we wrześniu.
Siew pasowy i w szerokie rzędy
Dla większości jesiennych liści dużo praktyczniejszy od klasycznych, wąskich rzędów jest siew pasowy.
- Pas 5–10 cm – sprawdza się przy sałatach na cięcie, roszponce, rukoli, mieszankach azjatyckich. Nasiona wysiewa się dość gęsto, ale z założeniem, że część liści będzie zbierana bardzo młodo.
- Szerokie rzędy 15–20 cm – dobre rozwiązanie dla szpinaku czy buraka liściowego. Umożliwiają późniejsze przerwanie roślin i pozostawienie mocniejszych egzemplarzy na dłużej.
- Międzyrzędzia 20–30 cm – ułatwiają przechodzenie, pielęgnację i ewentualne dosiewki. W szklarni „przesada w gęstości” jest częstsza niż „pustynia”.
Z praktyki: przy siewie pasowym łatwiej zarządzać zbiorem – pierwszy pas można ciąć bardzo młodo, w sąsiednim zostawić rośliny na większe rozety, a kolejny dosiać po kilku tygodniach.
Rozstawa dla konkretnych grup warzyw
Przy planowaniu rozstawy warto wyjść od tego, czy plan jest „na cięcie”, czy na zbiór w formie dorodnej rośliny.
- Sałaty na główki – 25–30 × 25–30 cm. Odmiany zimujące można posadzić nieco ciaśniej (ok. 20 × 20 cm), bo często i tak będą zbierane w fazie półgłówki.
- Sałaty na cięcie i mieszanki baby leaf – pasy 5–8 cm szerokości, odstępy między pasami 15–20 cm. Nasiona wysiewane praktycznie „na gniazdo”, ale bez przesady – przy wschodach „na dywan” choroby wychodzą błyskawicznie.
- Szpinak – w rzędach pojedynczych co 3–4 cm, rzędy co 20–25 cm. Dla szpinaku zimowego lepsza jest nieznacznie rzadsza rozstawa, by liście łatwiej obsychały.
- Roszponka – siew gniazdowy co 5–7 cm lub rzutowy w pasie 8–10 cm. Przy zbiorze całych rozet gniazda są wygodniejsze, przy „skubaniu” liści – pasy.
- Rukola, mizuna, mustardy – siew cienki, praktycznie „z ręki” do płytkich rowków w odległości 15–20 cm. Przy chęci uzyskania większych roślin można przerzedzić do odstępów 5–7 cm między roślinami.
- Kapusty azjatyckie (pak choi, tatsoi) – 20–25 × 20–25 cm dla pełnych rozet. W uprawie na mini‑główki można zejść do 15 × 15 cm.
- Jarmuż – w szklarni nie musi mieć tak królewskiej przestrzeni jak w gruncie. 35–40 cm między roślinami i 40–50 cm między rzędami pozwala na wielomiesięczne zbiory liści.
- Rzodkiewka i młoda rzepa – w rzędzie co 2–3 cm, rzędy co 10–15 cm. Nadwyżkę siewek można wyrywać na bieżąco jako „mikro‑rzodkiewki”.
- Burak liściowy – 20–30 cm między roślinami i 30–35 cm między rzędami, jeśli liczymy na długie, powtarzane zbiory liści.
Głębokość siewu w chłodnym podłożu
Większość wpadek przy jesiennym siewie wynika z tego, że nasiona lądują za głęboko lub gleba po siewie jest zbyt mocno ubita.
- Drobnonasienne (sałaty, rukola, roszponka, kapusty azjatyckie) – wystarczy 0,5 cm przykrycia. Często lepiej jest tylko delikatnie wcisnąć nasiona w wilgotną glebę i przysypać cienką warstwą piasku.
- Średnie (szpinak, burak, pietruszka naciowa) – ok. 1–1,5 cm. Zbyt głęboki siew w zimnej ziemi wydłuża kiełkowanie nawet dwukrotnie.
- Większe (rzepa, rzodkiewka, dymka na szczypior) – 1,5–2 cm. Tu bardziej liczy się odpowiednia wilgotność niż idealne co do milimetra przykrycie.
Nie ma potrzeby „dociskania” gleby po siewie na twardo. Wystarczy lekkie ugniecenie dłonią lub deską, by nasiona dobrze przylegały do podłoża i nie wysychały.
Siew wprost do gruntu czy z rozsady?
Jesienią decyzja między siewem bezpośrednim a rozsadą ma większe znaczenie niż wiosną. Każdy tydzień różnicy w starcie wegetacji jesienią przekłada się na realny plon.
- Bezpośrednio do gruntu opłaca się siać:
- rzodkiewkę, młodą rzepę,
- rukolę i mieszanki baby leaf,
- roszponkę,
- szpinak, jeśli siew przypada najpóźniej na początek września.
- Z rozsady lepiej prowadzić:
- sałaty głowiaste i zimujące,
- jarmuż i boćwinę,
- kapustę pekińską i większość kapust azjatyckich.
Mit głosi, że „na jesień nie ma sensu bawić się w rozsadę”. Tymczasem wsadzenie do gruntu już podrośniętych, zahartowanych roślin we wrześniu daje przewagę kilku tygodni nad siewem bezpośrednim i często decyduje, czy zdążymy zebrać pełnowartościowy plon przed najciemniejszą częścią zimy.
Zagęszczanie obsady i dosiewki „w luki”
Jesienne uprawy można prowadzić jak szachy – stale roszadując i zagęszczając wolne miejsca. Po zejściu większych roślin (np. pak choi zbieranego w całości) pozostają puste „okna”, które da się szybko wykorzystać.
- Dosiewki mikrolistków – w wolnych miejscach, które zostały po wyrwanych roślinach, można rzutowo dosiać mieszanki na baby leaf. Nawet jeśli nie zdążą dać dużych liści, drobny zbiór „na posypkę” do kanapek będzie możliwy.
- Dobijanie krawędzi grządek – obrzeża przy ścieżkach świetnie sprawdzają się dla roszponki czy rukoli. W razie potrzeby łatwo je przykryć dodatkową włókniną.
- Sadzenie „pod nogi” większych roślin – między jarmużami czy boćwiną można wcisnąć kilka rzędów szybkiej rzodkiewki. Gdy liściowe urosną, korzeniowe będą już dawno zebrane.
Rzeczywistość jest taka, że jesienna szklarnia rzadko jest w 100% zaplanowana. Zwykle dopiero po usunięciu pomidorów okazuje się, ile realnie miejsca zostaje. Elastyczne podejście do zagęszczania i dosiewek pozwala maksymalnie wykorzystać każdy skrawek ziemi.
Podlewanie po siewie i w początkowej fazie wzrostu
Woda przy jesiennych siewach to temat, który łatwo popsuć. Nasienie potrzebuje wilgoci do skiełkowania, ale przelanie chłodnej gleby jest najprostszą drogą do gnicia i pleśni.
- Podlewaj przed siewem – dzień lub dwa wcześniej nawodnij grządkę, by ziemia była równomiernie wilgotna. Po siewie wystarczy delikatne zraszanie lub podlanie konewką z sitkiem.
- Unikaj „kałuż” – jeśli po podlaniu widać stojącą wodę, gleba jest już za mokra. W takiej sytuacji lepiej odczekać dzień czy dwa z kolejnym nawadnianiem.
- Kiełkujące siewki pod włókniną – cienka włóknina rozłożona bezpośrednio po siewie pomaga utrzymać równą wilgotność i temperaturę. Po wschodach można ją unieść na pałąkach lub całkowicie zdjąć.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jakie warzywa najlepiej siać do szklarni od sierpnia na jesień i zimę?
Od sierpnia stawia się przede wszystkim na warzywa liściowe i szybko rosnące korzeniowe. W pierwszej kolejności wchodzą w grę: sałaty masłowe i rzymskie, roszponka, rukola, mieszanki „baby leaf”, szpinak, jarmuż, mizuna i inne azjatyckie liściowe. Do tego rzodkiewka, młoda rzepa, burak liściowy na boćwinę oraz zioła tolerujące chłód, jak pietruszka naciowa czy szczypiorek.
Mit jest taki, że jesienią „da się jeszcze raz zrobić pomidora”. Rzeczywistość: dzień szybko się skraca, a ciepło po lecie starcza tylko na kilka tygodni. Dlatego lepiej obsadzić szklarnię tym, co rośnie w chłodzie i na krótszym dniu, zamiast próbować siłą przedłużać sezon na gatunki ciepłolubne.
Co można realnie uprawiać zimą w szklarni nieogrzewanej?
W szklarni nieogrzewanej zimą nie chodzi o intensywny wzrost, tylko o przetrzymanie żywych roślin. Najlepiej sprawdzają się: roszponka, zimowe odmiany sałaty, rukola, szpinak, jarmuż, mizuna, cebula na szczypior, pietruszka naciowa, czasem młoda rzodkiewka i rzepa w łagodniejsze zimy. Zwykle zbiera się po trochu liście z roślin posadzonych wcześniej, a nie „hurtowy” plon jak latem.
Temperatura przy silnych mrozach w nieogrzewanej szklarni spada prawie tak nisko jak na zewnątrz, więc celem jest raczej magazyn żywych roślin, które czekają na lepszy dzień, niż fabryka z szybkim przyrostem biomasy w styczniu.
Czy da się mieć pomidory w szklarni przez całą zimę?
Teoretycznie tak, ale w praktyce dla amatora zwykle się to nie opłaca. Żeby pomidory dobrze plonowały zimą, trzeba utrzymać w szklarni około 16–20°C i zapewnić mocne doświetlanie, bo od listopada do stycznia dni są krótkie, słońce nisko, a często dodatkowo jest pochmurnie. Bez tego rośliny są wyciągnięte, podatne na choroby i dają mizerny plon.
Mit brzmi: „mam szklarnię, to będę jadł własne pomidory w lutym”. Rzeczywistość: rachunki za ogrzewanie i światło szybko przebijają wartość uzyskanego plonu. Dlatego stałe zimowe pomidory mają sens głównie w profesjonalnych szklarniach albo tam, gdzie jest naprawdę tanie źródło energii.
Jak utrzymać temperaturę w szklarni nocą zimą przy ograniczonym budżecie?
Najrozsądniejszy dla amatora jest model lekkiego, okazjonalnego dogrzewania – tylko przy większych spadkach temperatury. Sprawdza się mały nagrzewacz z termostatem, piecyk elektryczny używany w największe mrozy czy nawet proste źródła ciepła (np. podgrzewacze) przy temperaturach poniżej -5°C. Do tego dochodzi dobra uszczelka drzwi i okien, podwójna folia lub dodatkowe osłony wewnątrz (tzw. tunel w tunelu).
Celem nie jest zrobienie 20°C w każdą noc, ale „ściągnięcie ostrego mrozu”, żeby w środku utrzymać okolice 0–5°C. W takiej temperaturze większość warzyw liściowych spokojnie przetrwa, nawet jeśli ich wzrost praktycznie stanie.
Czy w zimowej szklarni trzeba stosować doświetlanie roślin?
Przy warzywach liściowych i typowej uprawie amatorskiej doświetlanie nie jest konieczne – liście sałaty, szpinaku czy roszponki radzą sobie w krótszym dniu i niższej temperaturze, choć rosną powoli. Dodatkowe światło ma sens głównie wtedy, gdy chcesz aktywnie „pędzić” zbiory w grudniu–styczniu albo próbujesz utrzymać gatunki bardzo światłożądne (pomidory, papryka, ogórki).
Mit: „jak kupię lampę LED, to będę miał lato w grudniu”. Rzeczywistość: sama lampa nie wystarczy – bez ciepła i kontroli wilgotności rośliny i tak będą słabe, a rachunek za prąd może mocno zaskoczyć. W większości amatorskich szklarni lepiej przyjąć wolniejszy, naturalny rytm zimowy niż inwestować w mocne doświetlanie.
Kiedy najpóźniej siać warzywa do szklarni na zbiory zimowe?
Kluczowe są siewy od 1 do 15 sierpnia – wtedy dzień jest jeszcze w miarę długi, gleba ciepła, a rośliny zdążą zbudować solidną masę zieloną do końca października. Późny sierpień i wrzesień to nadal dobry czas na część liściowych (roszponka, rukola, mieszanki „baby leaf”), ale im dalej w kalendarz, tym rośliny będą mniejsze na wejście w zimę.
Tzw. „ostatni dzwonek” na siewy do typowej nieogrzewanej szklarni przypada na wrzesień. Rośliny wysiane w październiku zwykle nie zdążą dobrze dorosnąć, raczej przezimują jako bardzo małe sadzonki i ruszą dopiero w lutym–marcu, co można wykorzystać jako przyspieszenie wiosennych zbiorów, ale nie jako główne zbiory zimowe.
Jak wykorzystać ciepło resztkowe po lecie w szklarni?
Po gorącym lecie nagrzana jest zarówno ziemia, jak i konstrukcja szklarni. To „magazyn ciepła”, z którego korzystają rośliny wysiane w sierpniu i na początku września. Dzięki temu do końca września, a często nawet do połowy października, tempo wzrostu jest jeszcze całkiem dobre, zwłaszcza w słoneczne dni.
Praktycznie działa to tak: im lepiej rozbudujesz liście i system korzeniowy do końca października, tym spokojniej rośliny przetrwają ciemny okres listopad–luty. Zimą nie gonisz już roślin do wzrostu, tylko „podbierasz” po trochu to, co wcześniej zmagazynowały w postaci zielonej masy.




