Od czego zacząć: realne potrzeby cieplne szklarni
Kiedy w ogóle trzeba dogrzewać?
Dogrzewanie szklarni tanim kosztem ma sens dopiero wtedy, gdy wiadomo, przed czym konkretnie chcemy chronić rośliny. Inne potrzeby ma kolekcja cytrusów zimujących w temperaturze około 5–10°C, a inne rozsada pomidora, która źle znosi temperatury spadające poniżej 10–12°C.
Podstawowe rozróżnienie to:
- ochrona przed przymrozkiem – celem jest utrzymanie temperatury lekko powyżej 0°C, zwykle 1–3°C; chodzi o to, by roślin nie zniszczył nagły spadek temperatury w nocy,
- pełne ogrzewanie – dążenie do utrzymywania stałej, wyższej temperatury, np. 10–18°C przez większą część doby, aby rośliny rosły, a nie tylko przeżyły.
Ochrona przed przymrozkiem wymaga znacznie mniejszej mocy grzewczej, a więc dużo mniejszych rachunków. Już sama folia lub szkło tworzy barierę przed wychładzającym wiatrem i promieniowaniem nocnym. Wiele roślin wytrzyma 1–2 godziny lekkiego mrozu, ale nie poradzi sobie z długotrwałym wychłodzeniem do kilku stopni poniżej zera.
Pełne ogrzewanie szklarni, tak aby zachować warunki „pokoju dziennego”, jest kosztowne. Dlatego jeśli celem jest rozsada lub delikatne byliny, dużo rozsądniej jest ustawić cel na niższym poziomie (np. 6–10°C) i dobrać do tego rozwiązania pasywne oraz proste, małoprądowe dogrzewanie.
Minimalne temperatury dla wybranych grup roślin
Różne rośliny mają odmienne wymagania temperaturowe, a ich znajomość pozwala nie przegrzewać szklarni. Kilka orientacyjnych zakresów (noc / dzień):
- rozsady warzyw ciepłolubnych (pomidor, papryka, ogórek):
- noc: 12–16°C (dla niektórych gatunków chwilowo 10°C jest jeszcze akceptowalne),
- dzień: 18–22°C.
- pomidory dorosłe w uprawie szklarniowej:
- noc: 12–15°C,
- dzień: 18–24°C.
- cytrusy i inne rośliny śródziemnomorskie (zimowanie):
- noc: 3–8°C,
- dzień: 8–15°C; lepiej chłodniej niż zbyt ciepło przy małej ilości światła.
- pelargonie, fuksje, rośliny balkonowe (przechowywanie):
- noc: 5–8°C,
- dzień: 8–12°C – to zwykle wystarczy, by nie przemarzały.
Te wartości nie są absolutne, ale pokazują ważną zależność: utrzymywanie nocy na poziomie np. 5–8°C zamiast 15°C oznacza ogromną różnicę w kosztach ogrzewania. Dla wielu roślin „byle nie zamarznąć” jest wystarczające, szczególnie poza okresem intensywnego wzrostu.
Znaczenie lokalnego mikroklimatu działki
Ta sama szklarnia w dwóch różnych miejscach może wymagać zupełnie innej ilości ciepła. Jeśli stoi na działce w dolinie, gdzie gromadzi się zimne powietrze, temperatura przy gruncie potrafi być o kilka stopni niższa niż na pobliskiej skarpie. Z kolei szklarnia przy ścianie domu, osłonięta od wiatru i promieniowana przez nagrzany mur, może potrzebować tylko minimalnego dogrzewania.
Przy planowaniu ogrzewania szklarni tanim kosztem opłaca się odpowiedzieć sobie na pytania:
- Czy szklarnia stoi na otwartej przestrzeni, narażona na wiatr z każdej strony?
- Czy w pobliżu są drzewa lub zabudowania, które mogą albo osłaniać od wiatru, albo zasłaniać słońce?
- Czy teren jest płaski, czy może szklarnia stoi w obniżeniu, gdzie spływa zimne powietrze?
Już sama zmiana lokalizacji lub dodanie osłon od wiatru (np. żywopłot, parawan z desek) potrafi zredukować nocne spadki temperatury o 1–2°C, co w przełożeniu na rachunki bywa bardziej opłacalne niż dokładanie kolejnych kilowatów nagrzewnic.
Jak obserwować temperaturę w szklarni nocą
Bez danych łatwo przegrzewać lub niepotrzebnie panikować z powodu każdego przymrozku w prognozie. Najprostszy sposób to zwykły termometr z funkcją pamięci minimum. Rano odczytujesz najniższą temperaturę z nocy i wiesz, ile brakuje do granicy bezpieczeństwa roślin.
Bardziej zaawansowana, a wciąż tania opcja to rejestrator temperatury z czujnikiem, często z możliwością podglądu w telefonie. Pozwala to:
- sprawdzić, o której godzinie pojawia się najniższa temperatura,
- zobaczyć, jak szybko szklarnia się wychładza po zachodzie słońca,
- ocenić, czy obecne metody dogrzewania są wystarczające.
Praktyczna wskazówka: termometr warto umieścić na wysokości roślin (np. 1 m nad ziemią), z dala od bezpośredniego promieniowania słońca i źródeł ciepła. Drugi czujnik można umieścić przy samym podłożu – szczególnie przydatne przy ochronie niskich roślin i rozsad.
Prosty bilans: co masz, czego potrzebujesz
Aby sensownie dobrać sposób dogrzewania, przydaje się choć zgrubne oszacowanie, jak duża jest szklarnia i z jakich materiałów jest wykonana. Nie trzeba pełnej analizy inżynierskiej, wystarczy kilka prostych kroków.
Określenie kubatury i powierzchni przegród
Kubatura szklarni to po prostu jej objętość, czyli długość × szerokość × średnia wysokość. Przykładowo, szklarnia 3 × 5 m i wysokości ok. 2 m ma około 30 m³ powietrza.
Drugim istotnym parametrem jest powierzchnia przegród (ściany + dach), przez które ucieka ciepło. Im większa powierzchnia i gorszy materiał, tym większe straty. Dla prostej szklarni łukowej można przyjąć, że powierzchnia osłony to mniej więcej 1,5–2 × powierzchnia podłogi. Dla szklarni o ścianach prostych z dachem dwuspadowym można policzyć osobno boki i dach, ale do porównań wystarczy przybliżenie.
Znając orientacyjnie kubaturę, łatwiej oszacować, jak szybko zmienia się temperatura i jak duża moc grzewcza jest rzeczywiście potrzebna, aby podnieść temperaturę o kilka stopni na kilka godzin.
Wpływ materiału osłony na straty ciepła
Rodzaj pokrycia szklarni ma ogromne znaczenie dla akumulacji ciepła i strat nocą. Najczęściej spotykane materiały:
| Materiał osłony | Charakterystyka cieplna | Praktyczne konsekwencje |
|---|---|---|
| Pojedyncza folia | Największe straty ciepła | Wymaga więcej ogrzewania lub dodatkowej izolacji (np. folia pęcherzykowa) |
| Podwójna folia z przerwą powietrzną | Lepsza izolacja dzięki warstwie powietrza | Dobry kompromis koszt/izolacja, szczególnie w tunelach foliowych |
| Szkło pojedyncze | Przyzwoite zyski słoneczne, ale duże straty nocą | Dobrze współgra z dodatkowymi kurtynami termicznymi |
| Poliwęglan komorowy | Najlepsza izolacyjność z popularnych materiałów | Mniej energii do utrzymania temperatury, zwłaszcza w małych szklarniach |
Jeśli pokrycie to pojedyncza folia, inwestycja w dodatkowe warstwy izolacyjne (np. folia pęcherzykowa do szklarni od wewnątrz) ma zwykle większy sens niż dokładanie coraz mocniejszych nagrzewnic.
Jak określić realny cel temperaturowy
Zamiast myśleć „ma być ciepło”, lepiej sformułować cel: ile stopni powyżej temperatury zewnętrznej chcesz utrzymać. Np. przy przymrozku -3°C celem może być +2°C w szklarni, czyli różnica 5°C.
Często bardziej opłacalne jest założenie: „utrzymuję o 3–5°C więcej niż na zewnątrz w godzinach największego spadku” niż próba trzymania przez całą noc 12–15°C. Rośliny znoszą krótkotrwałe obniżki, zwłaszcza jeśli dzień był ciepły i roślina miała czas zmagazynować energię.
Doświadczenie wielu działkowców pokazuje, że strategia „trochę cieplej przez kilka krytycznych godzin” (zwykle między 3:00 a 6:00 rano) pozwala radykalnie obniżyć rachunki, przy jednoczesnym utrzymaniu roślin w dobrej kondycji.

Zanim zaczniesz grzać: ograniczenie strat ciepła
Uszczelnianie i osłony wewnętrzne
Nawet najlepszy system ogrzewania szklarni tanim kosztem będzie palił pieniądze, jeśli konstrukcja ma duże nieszczelności. Pierwszy krok to znalezienie miejsc ucieczki ciepłego powietrza.
Wykrywanie nieszczelności w szklarni
Proste metody wystarczają:
- test dymem – zapalona świeczka, kadzidełko lub papieros (u palących) przy profilach, drzwiach, oknach. Jeśli dym gwałtownie „ucieka”, tam jest nieszczelność,
- wieczorny spacer z ręką przy profilach – w chłodny i wietrzny wieczór można wyczuć strumienie zimnego powietrza przy drzwiach, oknach i łączeniach folii czy szyb.
Najczęstsze miejsca problematyczne to:
- obszar przy drzwiach i oknach uchylnych,
- łączenia folii w tunelach,
- dylatacje między szkłem a ramą w starszych szklarniach,
- przejścia rur, kabli, węży nawadniających.
Uszczelki, taśmy, silikon – gdzie dają najwięcej
Do ograniczenia przewiewów służą:
- taśmy naprawcze do folii – uszczelniają pęknięcia i dziury w tunelach foliowych,
- uszczelki gumowe (np. okienne) – dobrze sprawdzają się na styku skrzydła drzwi z ramą,
- silicon lub masa uszczelniająca – do uszczelnienia szczelin między szkłem a profilami metalowymi lub drewnianymi.
Największy efekt daje uszczelnienie ruchomych elementów (drzwi, okna dachowe), bo to tam zwykle powstają największe szpary. Warto jednak zachować możliwość kontrolowanego wietrzenia; dlatego nie uszczelnia się na stałe wszystkich otworów, a jedynie ogranicza niekontrolowane przewiewy.
Wewnętrzna „druga ściana” z folii
Bardzo skutecznym i tanim sposobem na ograniczenie strat jest stworzenie dodatkowej warstwy powietrza między wnętrzem szklarni a zimnym otoczeniem. Można to zrobić, montując od środka lekką folię (np. folię pęcherzykową do szklarni lub zwykłą folię ogrodniczą) na stelażu z listew, sznurków lub rurek PVC.
Kluczowe zasady:
- folia powinna być możliwie szczelnie zamocowana, aby nie tworzyły się przeciągi między warstwami,
- pozostawia się niewielki dystans (kilka cm) od oryginalnej powłoki, aby powstała warstwa powietrza,
- warto przewidzieć „drzwi” z folii, aby mieć wygodny dostęp do roślin.
Taki zabieg potrafi obniżyć zapotrzebowanie na energię grzewczą o kilkanaście–kilkadziesiąt procent, w zależności od konstrukcji. W małych szklarniach często oznacza to przejście z potrzeby używania grzejnika 2 kW na mniejszy, 1 kW, lub krótszy czas pracy urządzenia.
Izolacja fundamentów i dolnych partii ścian
Największe straty ciepła w praktyce często występują tuż przy ziemi. To tam zimne powietrze „wlewa się” do środka, a chłodne podłoże wyciąga ciepło z wnętrza szklarni.
Dlaczego newralgiczna jest strefa przy gruncie
Przy samej ziemi działają jednocześnie:
Jak ograniczyć wychładzanie od podłoża
Podłoże w szklarni działa jak wielki wymiennik ciepła. Jeśli jest zimne i mokre, przejmuje sporą część energii, zanim ta „dotrze” do roślin i powietrza. Można temu przeciwdziałać na kilka prostych sposobów.
Skuteczna jest kombinacja trzech elementów:
- suchsza warstwa wierzchnia – nadmiernie mokra gleba wychładza się szybciej,
- osłona samej gleby – ogranicza parowanie i straty przez promieniowanie,
- przerwanie „mostków termicznych” między zimną ziemią z zewnątrz a wnętrzem szklarni.
W praktyce oznacza to np. ściółkowanie grządek (słoma, liście, kora, agrowłóknina) oraz zastosowanie pasów izolacji obwodowej:
- wkopanie pionowo na głębokość 20–30 cm płyt styroduru lub styropianu wzdłuż ścian szklarni,
- uszczelnienie styku fundamentu (lub ramy) z gruntem – np. pianką montażową, gliną, deską dociśniętą do podłoża.
Taki prosty „fartuch” cieplny wokół szklarni ogranicza napływ zimna bokiem i od spodu. W małych konstrukcjach wystarczy kilka płyt izolacyjnych, aby różnica temperatur przy samej ziemi sięgnęła kilku stopni.
Izolacja dolnych partii ścian
Strefa do wysokości mniej więcej 40–60 cm nad ziemią jest najbardziej newralgiczna. To tam koncentruje się chłodne powietrze, a jednocześnie rosną najwrażliwsze siewki i rozsady.
Dobrym rozwiązaniem jest wykonanie pasów izolacyjnych od wewnątrz:
- przymocowanie pasów folii pęcherzykowej wzdłuż dolnej części ścian,
- ustawienie na obwodzie szklarni lekkich paneli izolacyjnych (płyty styropianu, maty z wełny drzewnej w osłonie z folii),
- tam, gdzie szklarnia stoi na murku – docieplenie wewnętrznej strony murku cienkim styropianem i oklejenie go folią, aby nie chłonął wilgoci.
Jeśli rośliny rosną w skrzyniach lub stołach uprawowych, można dodatkowo:
- odizolować dna skrzyń od zimnego betonu lub ziemi (np. listwy drewniane + cienki styropian),
- okleić boki skrzyń materiałem izolacyjnym – szczególnie przy uprawie rozsady wczesną wiosną.
W efekcie rośliny „widzą” cieplejsze otoczenie, nawet jeśli ogólna temperatura powietrza w szklarni nie jest bardzo wysoka.
Kurtyny termiczne i strefowanie przestrzeni
Ogrzewanie całej kubatury jest kosztowne, zwłaszcza gdy potrzebna jest ochrona jedynie części upraw. Zamiast zwiększać moc nagrzewnic, efektywniejsze bywa zmniejszenie ogrzewanej objętości.
Kurtyny poziome (sufit z folii lub tkaniny)
Jeśli konstrukcja na to pozwala, bardzo skuteczny jest „fałszywy sufit” z folii lub tkaniny termicznej, zawieszony kilka–kilkanaście centymetrów nad wierzchołkami roślin. Powstaje wtedy nad nimi cieplejsza komora, w której:
- mniej ciepłego powietrza unosi się w górę i niepotrzebnie nie ogrzewa kalenicy,
- zmniejsza się powierzchnia przegród wymieniających ciepło z otoczeniem,
- łatwiej utrzymać kilka stopni więcej przy roślinach niż w reszcie przestrzeni.
Taką kurtynę można wykonać z:
- tkaniny cieniująco-termicznej do szklarni,
- gęstej agrowłókniny,
- zwykłej folii ogrodniczej (jeśli zależy bardziej na cieple niż na wymianie pary wodnej).
Sprawdza się rozwiązanie przesuwne – kurtyna nasunięta nocą, odsunięta w dzień. W małych szklarniach wystarczą linki i żabki lub proste prowadnice z listew.
Kurtyny pionowe i „pokój” dla wrażliwych roślin
Gdy w szklarni część roślin wymaga wyższej temperatury, a reszta znosi chłód, rozsądnie jest wydzielić ciepłą strefę. Można to zrobić za pomocą pionowych przegród:
- ścianki z folii pęcherzykowej lub agrowłókniny rozpięte na lekkim stelażu,
- zastawienie części szklarni regałami i ich obłożenie folią, aby powstał „namiot w szklarni”.
W tak wydzielonej strefie wystarczy mała nagrzewnica lub kabel grzewczy, aby lokalnie podnieść temperaturę o kilka stopni. Zamiast walczyć o +10°C w całej szklarni, łatwiej jest osiągnąć je na 2–3 metrach kwadratowych z najbardziej wrażliwą rozsadą.

Pasywne dogrzewanie: ciepło za darmo (prawie)
Wykorzystanie masy termicznej (beczki z wodą, cegły, kamień)
Masa termiczna to każdy materiał, który potrafi magazynować ciepło w ciągu dnia i oddawać je nocą. W szklarni najłatwiej wykorzystać do tego wodę i ciężkie materiały budowlane.
Beczki i pojemniki z wodą
Woda ma bardzo dużą pojemność cieplną. Nawet umiarkowane nagrzanie kilkudziesięciu litrów wody w dzień może przełożyć się na wyraźnie łagodniejszy spadek temperatury nocą.
Praktyczne rozwiązania:
- beczki 100–200 l ustawione w miejscu dobrze nasłonecznionym, przy ścianie południowej,
- szeregi kanistrów lub butli 5–10 l ustawionych wzdłuż grządek,
- płaskie pojemniki z wodą pod stołami uprawowymi.
Aby wzmocnić efekt:
- zbiorniki można pomalować na ciemny kolor, by szybciej się nagrzewały,
- dobrze, jeśli mają kontakt z przepływającym powietrzem (nie są okryte grubą folią),
- nie należy ich ustawiać bezpośrednio przy najdelikatniejszych sadzonkach, bo nocą mogą działać jak „chłodny radiator”, jeśli dzień był pochmurny.
Przykładowo: w małej szklarni 3 × 4 m zastosowanie kilku beczek i kilkunastu mniejszych pojemników z wodą potrafi złagodzić amplitudę dobowych wahań temperatury o kilka stopni – szczególnie w okresach z dużą ilością słońca.
Cegły, kamienie i inne „ciężkie” materiały
Jeżeli szklarnia stoi na betonowej posadzce, murowanym murku czy kamiennej ścianie, masa cieplna w dużej mierze jest już dostępna. W lekkich tunelach foliowych można ją jednak bardzo łatwo „dołożyć”:
- układając warstwę cegieł, płyt chodnikowych lub kamieni w alejkach,
- budując niski, masywny murek od strony południowej wewnątrz szklarni,
- ustawiając donice z ziemią (nawet puste lub z roślinami wieloletnimi) w strefach nasłonecznionych.
Ciężkie elementy nagrzewają się wolniej niż powietrze, ale też wolniej stygną. W chłodne, lecz słoneczne dni można w ten sposób „zmagazynować” odrobinę energii, która nocą będzie uwalniana w formie łagodnego promieniowania cieplnego.
Wykorzystanie zysków słonecznych – orientacja i odbłyśniki
Dogrzewanie pasywne to nie tylko magazynowanie ciepła, ale również maksymalne wykorzystanie promieniowania słonecznego, które i tak wpada do szklarni.
Orientacja i przesłony zewnętrzne
Na etapie ustawiania szklarni dużo zyskuje się dzięki prostym zasadom:
- najdłuższa ściana powinna być możliwie dobrze skierowana na południe,
- drzewa liściaste po południowej stronie mogą działać jak naturalna klimatyzacja (cień latem, słońce zimą),
- stałe zasłonięcie od południa (np. wysoki budynek) znacząco redukuje zyski cieplne.
Jeśli szklarnia już stoi, a słońca dociera do niej mało, można nieco poprawić sytuację:
- usuwając zbędne przesłony sezonowe (parawany, tymczasowe składziki),
- podcinając dolne gałęzie krzewów lub drzew, które rzucają cień na szklarnię właśnie w chłodnych porach dnia.
Odbłyśniki i jasne powierzchnie
Promieniowanie, które wpada do szklarni, nie musi od razu uciekać. Można je „zawracać” na rośliny i masę termiczną dzięki powierzchniom odbijającym.
Przydatne są szczególnie:
- białe lub srebrne płyty (np. płyta OSB pomalowana na biało, stara blacha, panele PVC) ustawione przy ścianie północnej,
- folie refleksyjne lub biała agrowłóknina na tylnej ścianie tunelu,
- jasne donice i skrzynie, które odbijają światło na niższe partie roślin.
Efekt jest dwojaki: więcej światła dociera do liści, a część energii słonecznej pada także na beczki z wodą, ceglane murki czy inne elementy masy termicznej, zwiększając ich nagrzewanie.
Naturalne osłony przeciwwiatrowe
Wiatr znacząco zwiększa straty ciepła, wychładzając powierzchnię osłony szklarni. Zmniejszenie prędkości wiatru wokół konstrukcji jest rodzajem pasywnego docieplenia.
Dobrym rozwiązaniem jest stworzenie żywopłotu lub ażurowej przegrody po nawietrznej stronie (zwykle zachodniej i północno-zachodniej):
- żywopłot z krzewów (porzeczki, ligustr, głóg),
- drewniany płotek lub parawan z listew,
- płot z siatki osłonięty częściowo matą trzcinową lub cieniującą.
Ważna jest odległość – przegroda powinna stać w takiej odległości, aby nie zacieniała szklarni w najchłodniejszej porze roku. Zbyt bliskie pełne ogrodzenie może poprawić warunki cieplne, ale jednocześnie dramatycznie zmniejszyć ilość światła.
Proste, niskokosztowe metody dogrzewania „doraźnego”
Dogrzewanie elektryczne z inteligentnym sterowaniem
Elektryczne nagrzewnice i grzejniki są wygodne, lecz wprost przekładają się na rachunki. Można jednak ograniczyć ich zużycie, jeżeli pracują krótko, dokładnie wtedy, gdy ich rzeczywiście potrzeba.
Termostaty i gniazdka z czujnikiem temperatury
Nawet tanie, proste urządzenia pozwalają utrzymywać zadaną temperaturę minimalną, zamiast grzać „na oko”. Do wyboru są m.in.:
- gniazdka z wbudowanym termostatem i zewnętrznym czujnikiem na przewodzie,
- klasyczne termostaty różnicowe (do instalacji przewodowej),
- sterowniki Wi-Fi, które pokazują temperaturę w telefonie i pozwalają na zdalne włączenie/wyłączenie.
Przykładowe ustawienie: nagrzewnica włącza się przy +2°C i wyłącza przy +4°C. Zamiast grzać całą noc, pracuje tylko, gdy temperatura realnie zbliża się do granicy bezpieczeństwa. W połączeniu z dobrą izolacją i kurtynami często wystarcza krótka praca w godzinach 3:00–6:00.
Małe nagrzewnice zamiast „armaty ciepła”
Zamiast jednego, bardzo mocnego urządzenia lepiej bywa zastosować dwa słabsze źródła ciepła, z których jedno pracuje na stałe (minimalne podgrzewanie), a drugie tylko w sytuacjach krytycznych. Daje to kilka korzyści:
- mniejsze ryzyko lokalnego przegrzewania roślin,
- bardziej równomierny rozkład temperatury,
- łatwiejszą kontrolę kosztów (drugi obwód można włączyć tylko w czasie zapowiadanych silnych mrozów).
W małej szklarni typowe są kombinacje typu: mały grzejnik olejowy jako tło cieplne + nieduża nagrzewnica z wentylatorem do szybkiego podniesienia temperatury nad ranem.
Dogrzewanie powietrza i podłoża kablami grzewczymi
Kable i maty grzewcze są często kojarzone z profesjonalnymi szklarniami, tymczasem w amatorskiej skali dają się zastosować stosunkowo tanio, zwłaszcza gdy ogrzewana jest tylko strefa korzeniowa i wrażliwe rozsady, a nie całe powietrze.
Ogrzewanie stołów i inspektów
Jeżeli rozsadę trzyma się na stołach lub w inspektach wewnątrz szklarni, bardzo efektywny bywa system:
Przykładowa warstwowa konstrukcja
Najprostszy „stół grzewczy” da się zbudować samodzielnie z łatwo dostępnych materiałów. Sprawdza się układ warstwowy:
- sztywna płyta (np. OSB, sklejka wodoodporna) jako blat stołu,
- warstwa izolacji – styropian lub płyty XPS min. 2–3 cm,
- folia aluminiowa lub cienka blacha jako warstwa rozprowadzająca ciepło,
- kabel lub mata grzewcza ułożona w „węża” według zaleceń producenta,
- warstwa piasku, drobnego żwiru lub cienka płyta, aby zabezpieczyć przewody,
- kuwety z rozsadą, doniczki lub skrzynki.
Izolacja od spodu ogranicza ucieczkę ciepła w dół, a warstwa rozprowadzająca (blacha, folia aluminiowa) pomaga wyrównać temperaturę na powierzchni. Kabel pracuje zwykle z termostatem – sonda powinna znajdować się w warstwie piasku lub w jednej z kuwet, na wysokości strefy korzeniowej.
Ogrzewanie podłoża w grządkach
Inny wariant to kable w ziemi wzdłuż jednej lub dwóch grządek. Wykopuje się płytki rowek (ok. 15–20 cm), układa kabel na cienkiej warstwie piasku, przykrywa kolejną warstwą piasku i ziemią. Kable biegną równolegle, w odstępach zgodnych z instrukcją (zwykle 10–20 cm).
Taki system ma sens głównie wtedy, gdy:
- uprawiane są rośliny wymagające ciepłej gleby (np. pomidory, papryka, ogórki wczesne),
- celem jest przyspieszenie startu sezonu na jednej-dwóch kluczowych zagonach,
- szklarnia jest przynajmniej częściowo izolowana, tak aby ciepło nie uciekało natychmiast górą.
Ogrzewanie podłoża w praktyce często pozwala utrzymać temperaturę gleby o kilka stopni wyższą niż powietrza, co wiosną ma duże znaczenie dla rozwoju korzeni. Rośliny lepiej znoszą krótkotrwałe spadki temperatury powietrza, jeśli korzeń „siedzi” w cieple.
Bezpieczeństwo i sterowanie
Przy kablach grzewczych bezwzględnie obowiązują:
- używanie przewodów przeznaczonych do pracy w wilgotnym środowisku i do ogrzewania podłoża,
- zasilanie przez wyłącznik różnicowoprądowy (RCD),
- dokładne zabezpieczenie połączeń przed wilgocią.
Sterownik z czujnikiem temperatury ogranicza zużycie prądu. Ustawienie zakresu np. 15–18°C dla stołu z rozsadą lub 12–15°C dla podłoża w grządce jest na ogół wystarczające. Podnoszenie tych wartości o kolejne 2–3°C potrafi niemal podwoić czas pracy systemu, a więc i koszty.
Lokalne źródła ciepła: świece, lampy, małe piecyki
Przy okazjonalnych przymrozkach da się „ratować” rośliny prostymi, punktowymi źródłami ciepła. Nie zastąpią one regularnego ogrzewania, ale mogą uratować plon przy 1–2 nocach krytycznych.
Świece i wkłady parafinowe
Duże świece ogrodowe lub wkłady parafinowe w metalowych puszkach wytwarzają umiarkowane, ale długotrwałe ciepło. Stosuje się je przede wszystkim jako lokalne dogrzanie małej strefy, np. namiotu z folii wewnątrz szklarni.
Kilka zasad, które decydują o sensowności takiego rozwiązania:
- świece ustawia się na stabilnym, niepalnym podłożu (cegła, płytka),
- nad nimi nie powinno wisieć nic łatwopalnego (folia, włóknina),
- lepiej postawić kilka mniejszych świec w różnych punktach niż jedną dużą w centrum,
- stosować tylko w szklarni dobrze wentylowanej w dzień, bez ryzyka nagromadzenia spalin.
Świece w praktyce podnoszą temperaturę o 1–2°C w niewielkim namiocie foliowym wewnątrz szklarni, zwłaszcza gdy są połączone z zasłonami termicznymi. Jako jedyne źródło ciepła dla całej szklarni zazwyczaj nie wystarczają.
Małe piecyki na gaz lub paliwo płynne
Niewielkie piecyki turystyczne na kartusze gazowe lub paliwo płynne działają podobnie jak świece, ale emitują więcej ciepła. Użyte z głową mogą uratować rozsadę w pojedyncze, wyjątkowo zimne noce.
Kluczowe ograniczenia:
- spalanie gazu generuje parę wodną i dwutlenek węgla – rośnie wilgotność, co może sprzyjać chorobom grzybowym,
- konieczne jest zapewnienie dodatkowej wymiany powietrza (mikro wietrzenie nawet przy mrozie),
- piec nie może stać zbyt blisko folii, drewna, agrowłókniny.
Takie źródło ciepła traktuje się raczej jako rozwiązanie awaryjne niż stały element systemu ogrzewania, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa i kosztów paliwa.
Ciepło biologiczne: kompost, „gorące grządki”, obornik
Rozkład materii organicznej jest reakcją egzotermiczną – kompost potrafi osiągnąć temperaturę znacznie wyższą niż otoczenie. W szklarni daje się to wykorzystać do dogrzania niewielkiej strefy uprawowej.
Pryzma kompostowa jako „piecyk”
Duża, świeża pryzma kompostowa ustawiona w szklarni lub tuż przy jej ścianie południowej emituje ciepło przez kilka tygodni. Można ją zbudować z:
- świeżych resztek roślinnych,
- ściętej trawy, liści, sieczki słomianej,
- niewielkiego dodatku obornika lub gnojowicy (przyspieszacz).
Najbardziej efektywna bywa bryła o przekroju co najmniej 1 × 1 m i wysokości 80–120 cm. Ciepło oddawane jest stopniowo do otoczenia, a przy pryzmie można postawić skrzynie z rozsadą lub poprowadzić mały tunelik foliowy.
Po wygaśnięciu procesu kompostowania pozostaje pełnowartościowy kompost do wykorzystania w ogrodzie – w praktyce więc część energii „odzyskuje się” przy okazji w postaci żyznego materiału.
Gorące grządki i inspekty
Tradycyjna metoda to inspekty na oborniku. W nowocześniejszej wersji można użyć mieszanki:
- świeżego obornika (końskiego, bydlęcego),
- posiekanej słomy, trocin, liści,
- warstwy żyznej ziemi na wierzchu (20–30 cm).
Taka warstwa aktywnego materiału rozkładającego się pod ziemią stopniowo oddaje ciepło do korzeni. Na gorących grządkach wcześnie wysadza się sałaty, rzodkiewki, kapustne, a później pomidory i ogórki. Korzyść jest podwójna: dogrzane korzenie i poprawa struktury gleby.
Warto pilnować wilgotności – zbyt wysuszone wnętrze pryzmy przestaje generować ciepło, zbyt mokre prowadzi do gnicia zamiast kompostowania. Początkowo (pierwsze dni) temperatura może być zbyt wysoka dla delikatnych siewek, dlatego dobrze jest poczekać, aż proces „wejdzie na obroty” i nieco się ustabilizuje.
Kombinowanie metod i priorytety przy niskim budżecie
Nie zawsze możliwe jest wdrożenie wszystkich opisanych rozwiązań naraz. Zwykle trzeba wybrać kilka metod, które najlepiej pasują do konkretnej szklarni, klimatu i portfela.
Scenariusz: mała hobbystyczna szklarnia
Przy tunelu foliowym 2 × 4 m, bez dostępu do stałej instalacji elektrycznej, typowy zestaw działań to:
- podwójne osłony – folia + wewnętrzna włóknina nad stołem z rozsadą,
- kilka kanistrów z wodą i cegły w alejkach jako masa termiczna,
- namiot z folii w jednym rogu jako „intensywna strefa ciepła”,
- awaryjnie – świece lub mały piecyk turystyczny przy zapowiadanych przymrozkach.
Taki układ nie utrzyma tropikalnych temperatur, ale często wystarczy, by przeprowadzić rozsady przez chłodne noce wiosenne, bez skoku rachunków za prąd.
Scenariusz: większa szklarnia przy domu
Przy konstrukcji 3 × 6 m, z możliwością podciągnięcia prądu, sensowna kombinacja może wyglądać inaczej:
- stałe uszczelnienie konstrukcji i ograniczenie mostków cieplnych,
- kilka beczek z wodą i jasne odbłyśniki na ścianie północnej,
- stół z rozsadą ogrzewany kablem i sterowany termostatem,
- mała nagrzewnica elektryczna z gniazdkiem- termostatem jako zabezpieczenie przed mrozem dla całej szklarni,
- opcjonalnie – gorąca grządka w jednej części szklarni na wczesnowiosenne uprawy.
W takim układzie nagrzewnica włącza się krótkotrwale tylko przy ostrych spadkach temperatury, a większość sezonu bazuje na masie termicznej, ogrzewaniu podłoża i dobrych osłonach. Przekłada się to na znacznie niższe rachunki, przy jednoczesnym wydłużeniu sezonu wegetacyjnego o kilka tygodni w obie strony.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Przy jakiej temperaturze zewnętrznej muszę zacząć dogrzewać szklarnię?
Nie ma jednej, uniwersalnej temperatury startu ogrzewania. Kluczowe jest to, jakie rośliny stoją w szklarni i jaka jest ich minimalna temperatura „bezpieczna”. Dla większości roślin nie chodzi o trzymanie ciepła „na oko”, tylko o uniknięcie zejścia poniżej konkretnego progu, np. +2°C, +5°C czy +10°C.
Przykład: jeśli w szklarni zimują pelargonie (minimum ok. 5°C), a prognoza zapowiada nocne -3°C, to zwykle wystarczy dogrzanie o 5–7°C ponad temperaturę zewnętrzną w najchłodniejszych godzinach (około 3:00–6:00). Przy cytrusach granica jest niższa (3–5°C), więc ogrzewanie często można włączyć rzadziej lub na krócej.
Jaką minimalną temperaturę powinienem utrzymywać dla rozsad i roślin ozdobnych?
Dla rozsad warzyw ciepłolubnych (pomidor, papryka, ogórek) bezpieczne minimum nocą to zwykle 12–16°C. Krótkotrwały spadek do ok. 10°C rzadko robi dramat, ale jeśli będzie się powtarzał, rośliny staną w miejscu lub zaczną chorować.
Rośliny balkonowe przechowywane na zimę (pelargonie, fuksje) oraz wiele bylin dobrze znosi nocne 5–8°C i dzienne 8–12°C. Cytrusy i inne rośliny śródziemnomorskie zwykle wystarczy trzymać w przedziale 3–8°C w nocy. Im lepiej znasz gatunki, tym niżej możesz zejść z temperaturą bez ryzyka i bez przepalania energii.
Jak tanio sprawdzić, czy moje dogrzewanie szklarni jest wystarczające?
Najprostsza metoda to zwykły termometr z funkcją „min.”. Wieszasz go na wysokości roślin (ok. 1 m nad ziemią), a rano odczytujesz najniższą temperaturę z nocy. Jeśli od tygodnia przy zapowiadanych -2°C na zewnątrz w szklarni jest minimum +3°C, to znaczy, że obecne metody ochrony dają radę.
Lepsze, ale nadal niedrogie rozwiązanie to rejestrator temperatury z zapisem danych lub podglądem w telefonie. Widzisz wtedy:
- o której godzinie temperatura jest najniższa,
- jak szybko tunel się wychładza po zachodzie słońca,
- czy po włączeniu grzałki temperatura rośnie tak, jak zakładałeś.
To wystarczy, żeby skorygować moc dogrzewania lub czas jego działania, zamiast grzać „na wszelki wypadek” całą noc.
Czy lepiej pilnować stałej temperatury w szklarni, czy tylko podnosić ją w najchłodniejszych godzinach?
Przy ograniczonym budżecie zwykle bardziej opłaca się strategia „podbijam temperaturę tylko przez kilka krytycznych godzin”, niż trzymanie stałych 12–15°C przez całą noc. Większość roślin zniesie krótkotrwały spadek temperatury, jeśli dzień był jasny i w miarę ciepły.
Praktycznie oznacza to ustawienie sterowania (nawet „ręcznego”) tak, by utrzymać w nocy 3–5°C powyżej tego, co na zewnątrz, i tylko wtedy, gdy prognozowane są przymrozki. Zamiast celu „ma być ciepło”, lepiej przyjąć cel „niech w szklarni będzie o X stopni więcej niż na zewnątrz między 3:00 a 6:00”.
Jak lokalizacja szklarni wpływa na zapotrzebowanie na ogrzewanie?
To, gdzie stoi szklarnia, często ma większe znaczenie niż rodzaj grzałki. Konstrukcja postawiona w obniżeniu terenu, na otwartej, wietrznej przestrzeni, będzie wychładzała się szybciej niż ta przy ścianie domu czy na lekkiej skarpie. Zimne powietrze spływa w dół, a wiatr „wyciąga” ciepło przez każdą nieszczelność.
Jeśli szklarnia stoi w „dołku” albo jest wystawiona na wszystkie wiatry, można ograniczyć straty, zanim zaczniesz inwestować w mocniejsze ogrzewanie. Pomagają:
- przesunięcie szklarni w cieplejsze miejsce, jeśli to możliwe,
- osłony od wiatru (żywopłot, ekran z desek, ogrodzenie z mat),
- ustawienie szklarni przy ścianie budynku, który akumuluje ciepło.
Takie proste zmiany potrafią „dodać” 1–2°C w najzimniejszych momentach nocy bez zużycia prądu czy gazu.
Jaki materiał na osłonę szklarni najmniej wychładza się nocą?
Najlepsze parametry izolacyjne z popularnych materiałów ma poliwęglan komorowy – dzięki warstwom i komorom powietrznym. Na drugim biegunie jest pojedyncza folia, która ma największe straty ciepła, więc wymaga najwięcej ogrzewania lub dodatkowej izolacji.
W praktyce:
- pojedyncza folia – konieczne są dodatkowe osłony wewnętrzne (np. folia pęcherzykowa, podwójna folia z przerwą powietrzną),
- szkło pojedyncze – ma dobre zyski słoneczne w dzień, ale nocą szybko oddaje ciepło, więc pomaga kurtyna termiczna lub zasłony na noc,
- poliwęglan komorowy – do utrzymania tej samej temperatury potrzeba mniej mocy grzewczej niż przy szkle czy folii.
Jeśli masz tunel z pojedynczej folii, dodanie drugiej warstwy bywa tańsze i skuteczniejsze niż dokładanie kolejnych kilowatów nagrzewnic.
Od czego zacząć ograniczanie strat ciepła w szklarni, zanim zainwestuję w ogrzewanie?
Najpierw usuń oczywiste „dziury” w systemie. Sprawdź drzwi, okna, miejsca łączenia paneli czy folii – tam najczęściej ucieka ciepłe powietrze. Uszczelnienia taśmą do folii, silikonem, uszczelką do okien potrafią podnieść temperaturę nocą o kilka stopni bez włączania dodatkowej grzałki.
Kolejny krok to osłony wewnętrzne, które tworzą dodatkową warstwę powietrza: folia pęcherzykowa, lekkie kurtyny lub podwójna folia od środka. Im lepiej ograniczysz straty przez ściany i dach, tym mniejszej mocy ogrzewania potrzebujesz, żeby „podnieść” temperaturę nawet tylko o te kluczowe 3–5°C ponad warunki zewnętrzne.





