Młode sadzonki drzew iglastych w jasnej szklarni z kontrolowaną wilgotnością
Źródło: Pexels | Autor: Mark Stebnicki
Rate this post

Dlaczego mniej wody daje lepszy system korzeniowy

Jak roślina „myśli” o wodzie – logika systemu korzeniowego

Rozsada w szklarni rozwija się w ograniczonej objętości podłoża, ale mechanizmy, które nią rządzą, są takie same jak w gruncie. Korzeń „podejmuje decyzje” na podstawie tego, gdzie znajduje się woda i tlen. Jeśli woda jest stale dostępna tuż pod powierzchnią, roślina nie ma powodu, by tworzyć głęboki, rozbudowany system korzeniowy – wystarcza jej gęsta sieć cienkich korzonków płytko w substracie.

Jeśli natomiast górna warstwa co jakiś czas lekko przesycha, a rezerwa wody znajduje się niżej, korzenie zaczynają intensywnie penetrować głębsze warstwy. W praktyce oznacza to, że rozsada podlewana rzadziej, ale obficiej (bez przelania), buduje silniejszą, bardziej zwartą bryłę korzeniową niż rośliny podlewane często po trochu „po wierzchu”. Ta zasada działa od fazy kilku liści aż do momentu wysadzenia na miejsce stałe.

Roślina reaguje także na tlen. W zbyt mokrym, zbitym podłożu gwałtownie spada ilość powietrza w porach. Korzenie „duszą się”, zwalniają wzrost, a część drobnych korzeni obumiera. To z kolei ogranicza zdolność pobierania wody i składników pokarmowych, choć paradoksalnie podłoże może być bardzo wilgotne. Właśnie dlatego mniej wody – ale zastosowanej rozsądnie – oznacza więcej zdrowych korzeni.

Szybki przyrost zielonej masy kontra stabilna bryła korzeniowa

Przelewana rozsada często wygląda z początku imponująco: soczyste, duże liście, szybki przyrost, intensywna zieleń. Z punktu widzenia fizjologii to jednak złudny sukces. Taki wzrost jest „zasilany” dostępem do wody, a nie faktyczną siłą korzeni. Po przesadzeniu do gruntu lub do większej doniczki te rośliny bardzo łatwo wpadają w stres – wystarczy jedno lub dwa słoneczne, wietrzne dni z lekkim przesuszeniem.

Oszczędne podlewanie rozsady w szklarni kieruje jej energię w stronę budowania aparatu korzeniowego. Przy umiarkowanej wilgotności, lekkim przesychaniu między podlewaniami i dobrej strukturze podłoża roślina inwestuje najpierw w fundamenty: gęstą sieć korzeni bocznych, mocny korzeń palowy (u gatunków, które go tworzą) i zdolność szybkiego „dobierania się” do wody z głębszych warstw podłoża.

W praktyce rozsada prowadzona „na sucho” (w kontrolowany sposób) może mieć nieco mniejszą zieloną masę nad ziemią, ale po wyjęciu z multiplatu bryła korzeniowa jest biała, gęsta i dobrze przerośnięta. Takie rośliny lepiej się przyjmują, szybciej ruszają po wysadzeniu i znoszą okresowe wahania wilgotności bez więdnięcia po każdym ciepłym dniu.

Nadmiar wody: płytkie korzenie i wrażliwość po wysadzeniu

Stała, wysoka wilgotność podłoża przy rozsadzie prowadzi do szeregu problemów, które ujawniają się często dopiero po opuszczeniu szklarni. Najczęstsze skutki nadmiernego podlewania to:

  • płytki system korzeniowy – korzenie koncentrują się w górnej, stale wilgotnej warstwie substratu;
  • gorsza odporność na suszę – po przesadzeniu, gdy wody nie ma już „pod ręką”, roślina szybko więdnie i długo się regeneruje;
  • większa wrażliwość na wahania temperatury – korzenie płytko położone są bardziej narażone na nagłe ochłodzenia i przegrzanie powierzchni podłoża;
  • ryzyko chorób odglebowych – m.in. zgorzele siewek, zgnilizny szyjki korzeniowej, rozwój patogenów w nadmiernie wilgotnym środowisku.

Silna rozsada powinna mieć korzenie rozchodzące się w dół i wszerz, a nie tylko płaską „podkładkę” korzeniową pod powierzchnią. Osiąga się to właśnie poprzez konsekwentne unikanie przelania i pozostawianie roślinom przerw między podlewaniami, tak aby wierzchnia warstwa zdążyła wyraźnie przeschnąć, zanim znów pojawi się woda.

Powietrze w podłożu i rola kontrolowanego „głodu wody”

Wilgotność podłoża przy rozsadzie to nie tylko ilość wody, ale też ilość powietrza w porach. Idealny substrat rozsadowy po podlaniu powinien:

  • dobrze wchłonąć wodę,
  • zachować wyraźną porowatość (drobne pory wypełnione wodą, większe – powietrzem),
  • po kilku godzinach zacząć oddawać nadmiar wody w dół, zachowując wilgoć, ale nie „błoto”.

Jeśli między kolejnymi podlewaniami podłoże zdąży lekko przeschnąć, w porach glebowych pojawia się świeże powietrze, a to stymuluje rozwój włośników korzeniowych. Taki kontrolowany „głód wody” działa jak hartowanie – roślina uczy się radzić sobie z krótkimi okresami niedoboru wilgoci, zamiast być uzależniona od stałej, wysokiej dostępności wody.

Kluczem jest tu słowo „kontrolowany”: przesuszenie, przy którym liście wyraźnie więdną, to już stres silny i niepotrzebny. Chodzi o to, by górna warstwa podłoża była wyraźnie sucha w dotyku, a w środku bryły nadal panowała wilgotność umożliwiająca pobieranie wody. Taki rytm: mocniejsze podlanie – stopniowe przesychanie – kolejne podlanie jest znacznie zdrowszy niż częste, płytkie zraszanie wierzchu podłoża.

Praktyczne porównanie dwóch partii rozsady

Dobrym sposobem na zrozumienie wpływu nawadniania jest prowadzenie dwóch małych, kontrolnych partii tej samej rozsady w szklarni. Przykładowo:

  • Partia A – podlewana często, małymi dawkami, tak aby powierzchnia podłoża była stale wilgotna.
  • Partia B – podlewana rzadziej, ale tak, by woda przesiąkała do całej bryły, a następnie podłoże mogło wyraźnie przeschnąć z wierzchu przed kolejnym podlewaniem.

Przy pikowaniu lub przesadzaniu widać zwykle wyraźne różnice. W partii A bryła korzeniowa bywa luźna, korzenie koncentrują się płytko, często występują ogniska zgnilizn. W partii B korzenie tworzą zwartą, białą siatkę, obejmującą całą objętość doniczki lub komórki multiplatu. Po wysadzeniu na miejsce stałe rośliny z partii B szybciej się adaptują, mniej więdną w słoneczne dni i szybciej startują z nowym przyrostem.

Podstawy fizjologii rozsady a nawadnianie

Fazy rozwoju: od kiełkowania po rozsadę gotową do pikowania

Podlewanie rozsady w szklarni musi uwzględniać fazę rozwoju rośliny. Nasiono, siewka na etapie liścieni i rozsada z kilkoma liśćmi właściwymi mają zupełnie różne wymagania wodne.

Faza kiełkowania: nasiono potrzebuje stałej, ale umiarkowanej wilgotności. Podłoże nie może wyschnąć, bo proces kiełkowania zostanie zatrzymany, a zarodek może obumrzeć. W tym momencie nie ma jeszcze aktywnych korzeni, więc roślina nie jest w stanie „poszukać” wody głębiej – kluczowa jest wilgoć blisko nasiona. Najczęściej stosuje się delikatne zraszanie lub podlewanie kapilarne od dołu, tak aby nie wypłukiwać nasion.

Faza liścieni: po pojawieniu się liścieni rozpoczyna się intensywny rozwój pierwszych korzonków. Wilgotność nadal musi być wysoka, ale nie tak skrajnie stała jak w fazie kiełkowania. Delikatne przesychanie wierzchniej warstwy poprawia napowietrzenie i ogranicza rozwój zgorzeli siewek. Na tym etapie łatwo o przelew – system korzeniowy jest jeszcze słaby, więc nadmiar wody oznacza długie zaleganie wilgoci w substracie.

Faza kilku liści właściwych: roślina ma już rozwinięty aparat korzeniowy i intensywnie transpiruje (odparowuje wodę). Teraz można stopniowo przechodzić na schemat „mniej, ale głębiej” – rzadsze podlewanie, po którym podłoże może wyraźnie przeschnąć, zwłaszcza wierzchnia warstwa. To moment, w którym świadomie buduje się silny system korzeniowy.

Zapotrzebowanie na wodę a masa liści i warunki szklarni

Im więcej liści, tym większa powierzchnia transpiracji. W szklarni, gdzie temperatura i nasłonecznienie bywają wysokie, zużycie wody przez roślinę rośnie bardzo szybko. Dwie rozsady w tej samej doniczce, ale w innym wieku, mogą zużywać zupełnie różne ilości wody dziennie.

Na bilans wodny w szklarni wpływają przede wszystkim:

  • temperatura – im cieplej, tym szybsze tempo parowania wody z podłoża i liści;
  • nasłonecznienie – silne promieniowanie słoneczne zwiększa transpirację i może przegrzewać powierzchnię podłoża;
  • ruch powietrza – wietrzenie szklarni przyspiesza wysychanie, ale jednocześnie ogranicza choroby grzybowe.

W chłodny, pochmurny dzień ta sama partia rozsady może wymagać niewielkiej korekty wilgotności, a w upalny, słoneczny dzień – obfitszego podlewania, czasem nawet dwukrotnego. Optymalny harmonogram nawadniania rozsady powinien uwzględniać prognozę pogody, a nie być sztywnym schematem „co drugi dzień o 18:00”.

Różne gatunki – różne potrzeby wodne

Nie wszystkie gatunki reagują na brak czy nadmiar wody tak samo. Kilka praktycznych wskazówek:

  • Pomidor – w fazie rozsady lubi podłoże lekko wilgotne, ale nie zalane. Dobrze znosi krótkie okresy lekkiego przesuszenia, co sprzyja rozwojowi głębokich korzeni. Przelany pomidor szybko reaguje wiotkością, zasinieniem łodygi u nasady i skłonnością do chorób.
  • Papryka – bardziej wrażliwa na wahania wilgotności niż pomidor. Nie lubi silnego przesuszenia, ale równie źle znosi zastoiska wody. Najlepiej reaguje na stałą, umiarkowaną wilgotność i bardzo dobrze zdrenowane podłoże.
  • Sałata – ma płytki system korzeniowy i szybko reaguje na brak wody więdnięciem. W fazie rozsady wymaga raczej równej wilgotności niż mocnego przesuszania, choć również nie powinna stać w „błocie”.
  • Kapustne (kapusta, kalafior, brokuł) – dość dobrze znoszą krótkie okresy lekkiego przesuszenia, ale w fazie wczesnych siewek są wrażliwe na zgorzele przy nadmiarze wilgoci i słabym przewietrzaniu.

Przy mieszanych uprawach rozsady w jednej szklarni lepiej grupować gatunki o zbliżonych wymaganiach wodnych. Ułatwia to dostosowanie harmonogramu podlewania i ogranicza ryzyko, że jedne rośliny będą notorycznie przelane, a inne przesuszone.

Objawy niedoboru i nadmiaru wody – jak je rozróżnić

Nadmiar i niedobór wody często myli się z brakiem składników pokarmowych. Kilka charakterystycznych objawów:

  • Niedobór wody:
    • liście więdną najpierw w środku dnia, w godzinach największego nasłonecznienia;
    • tkanki są miękkie, ale po podlaniu dość szybko wracają do formy;
    • brzegi liści mogą lekko zasychać, zwłaszcza u sałaty i kapustnych.
  • Nadmiar wody:
    • liście więdną, choć podłoże jest wyraźnie mokre – roślina nie może pobrać wody w warunkach niedoboru tlenu;
    • łodygi, zwłaszcza u nasady, stają się ciemniejsze, wodniste, czasem prześwitujące;
    • pojawiają się brunatne plamy u nasady łodygi (zgorzele), korzenie są brązowe, śliskie.

Niedobory składników pokarmowych najczęściej ujawniają się jako zmiany koloru liści (chloroza, przebarwienia między nerwami), ale bez typowego „przelanego” wyglądu podłoża czy gnicia u nasady roślin. Jeśli podłoże jest bardzo mokre, a rośliny wyglądają słabo, pierwszym podejrzeniem powinien być właśnie nadmiar wody, nie brak nawożenia.

Młode zielone siewki w tacce, na liściach krople wody
Źródło: Pexels | Autor: Frank Schrader

Podłoże i pojemniki – fundamenty zdrowego nawodnienia

Struktura i chłonność podłoża do rozsady

Najlepsze zasady podlewania rozsady w szklarni niewiele pomogą, jeśli podłoże jest źle dobrane. Struktura substratu w dużej mierze decyduje o tym, jak woda będzie się w nim rozchodziła i jak szybko będzie odparowywać.

W mieszankach do rozsady najczęściej stosuje się:

  • torf wysoki – dobrze magazynuje wodę, jest lekki i przewiewny, ale szybko przesycha, jeśli raz mocno wyschnie; trudniej go ponownie równomiernie nawilżyć;
  • Dodatki poprawiające strukturę i retencję wody

    Do torfu lub gotowych mieszanek dla rozsady często dodaje się składniki poprawiające zarówno zdolność magazynowania wody, jak i napowietrzenie. Każdy z nich zachowuje się inaczej przy podlewaniu, co ma bezpośrednie przełożenie na ryzyko przelania lub przesuszenia.

  • Perlit – lekkie, porowate granulki szkła wulkanicznego. Zwiększają ilość powietrza w podłożu, ułatwiają odpływ nadmiaru wody i rozluźniają cięższe mieszanki. Im więcej perlitu, tym szybciej podłoże przesycha, ale też trudniej je przelać.
  • Wermikulit – absorbuje wodę i stopniowo ją oddaje. Mieszanki z wysoką zawartością wermikulitu wolniej wysychają w głębszych warstwach, co zmniejsza częstotliwość podlewania, ale zwiększa ryzyko długotrwałego „stania w mokrym” przy intensywnym podlewaniu.
  • Piasek – dodany w niewielkiej ilości (10–20%) poprawia stabilność struktury i drenaż. W drobnych multiplatach zbyt wysoka domieszka piasku może jednak przyspieszyć przesychanie wierzchniej warstwy i wymuszać częstsze podlewanie.
  • Kora, kompost drobny – w mieszankach profesjonalnych występują w postaci silnie rozdrobnionej i ustabilizowanej. Podnoszą pojemność wodną i zdolność buforowania składników, ale przy nadmiarze mogą powodować zbyt silne utrzymywanie wilgoci.

Jeśli rozsada ma tendencję do przelania, zwykle pomaga domieszka perlitu lub nieco grubszego materiału (kora, grubsze frakcje torfu). Gdy problemem jest szybkie zasychanie małych komórek pod wpływem słońca i wiatru, lepiej sprawdza się większy udział wermikulitu lub bardziej drobno przesiane frakcje.

Dobór podłoża do wielkości komórki i gatunku

Ta sama mieszanka podłoża inaczej zachowa się w dużej doniczce, a inaczej w małym multiplacie. Im mniejsza objętość, tym szybciej roślina „przepije” wodę i tym gwałtowniej reaguje na zmianę pogody.

  • Minisadzarki, drobne multiplaty (np. 160–300 komórek) – korzystniejsza jest mieszanka dobrze napowietrzona, ale nieprzesadnie luźna, o wysokiej zdolności magazynowania wody. Przy zbyt lekkiej frakcji siewki potrafią uschnąć w kilka godzin w słoneczny dzień, jeśli podlewanie jest opóźnione.
  • Większe komórki (np. 40–104), doniczki 6–10 cm – można zastosować mieszanki bardziej przewiewne, z większym dodatkiem perlitu lub grubszego torfu. Większa bryła pozwala na wyraźniejszy rytm „mocniej – rzadziej” bez ryzyka natychmiastowego więdnięcia.

Gatunki o płytkim, delikatnym systemie korzeniowym (sałata, seler) lepiej rosną w substratach o większej stabilności wilgotności. Rośliny o silnych, głębokich korzeniach (pomidor, kapustne) mogą korzystać z bardziej przewiewnych mieszanek, które między podlewaniami wyraźnie przesychają w górnej części.

Znaczenie pH i zasolenia dla gospodarki wodnej rozsady

Nawadnianie nie działa w próżni – na dostępność wody wpływa również pH podłoża i zasolenie (EC). Zbyt silnie zasolone podłoże „ściąga” wodę osmotycznie, przez co rośliny mają utrudnione pobieranie wody, mimo że substrat jest fizycznie mokry. Objawia się to więdnięciem przy mokrym podłożu i delikatnymi, przybrązowionymi brzegami liści.

W praktyce:

  • nie należy intensywnie nawozić rozsady w bardzo małej objętości podłoża, szczególnie przy suchym torfie – łatwo wtedy o skok EC;
  • przy pierwszych oznakach „poparzenia” (suche brzegi młodych liści, zahamowanie wzrostu) lepiej przepłukać podłoże wodą o niskim zasoleniu, niż jeszcze bardziej zwiększać dawkę nawozów.

Prawidłowe pH (najczęściej w granicach 5,5–6,5 dla większości gatunków warzyw) sprzyja równomiernemu pobieraniu składników. Gdy roślina nie jest „zablokowana” na poziomie korzeni, zużywa wodę w naturalnym tempie, a system korzeniowy ma motywację do rozwoju w całej bryle.

Wpływ rodzaju pojemnika na dynamikę wysychania

Pojemnik to nie tylko „opakowanie” dla podłoża. Od jego kształtu, materiału i koloru zależy, jak szybko woda będzie odparowywać i jak łatwo korzenie będą się rozrastały.

  • Multiplaty z cienkiego, czarnego plastiku – nagrzewają się bardzo szybko w słońcu, co przyspiesza wysychanie skrajnych komórek, szczególnie przy brzegach stołu uprawowego. Wymagają częstszego kontrolowania wilgotności i czasem nierównomiernego podlewania (docelowo więcej na brzegi, mniej w środek).
  • Doniczki torfowe, papierowe – same chłoną i oddają wodę, działając jak dodatkowa warstwa buforująca. Przy podlewaniu od góry część wody może „zostać” w ściankach pojemnika, zanim dotrze do środka bryły, dlatego dawkę warto dobrać tak, by całość została równomiernie nawilżona.
  • Kastry i skrzynki bez przegród – ułatwiają nawadnianie przez zanurzanie (podlewanie od dołu), ale sprzyjają silnemu przerastaniu korzeni między roślinami. Przy późniejszym rozdzielaniu korzeni dochodzi do uszkodzeń i chwilowego „przyhamowania” rozsady.

Kształt komórki też ma znaczenie. Wąskie, głębokie pojemniki sprzyjają rozwojowi korzeni w głąb, co dobrze współgra z rytmem „mocniej, ale rzadziej”. Płytkie, szerokie pojemniki szybko tracą wilgoć z wierzchu, a dno potrafi długo pozostawać mokre, jeśli drenaż jest słaby – to prosta droga do zgnilizn, gdy podlewanie jest zbyt obfite.

Jak ocenić wilgotność podłoża – metody dla praktyka

Ocena „na palec” i po ciężarze pojemnika

Najprostsze, a nadal bardzo skuteczne metody nie wymagają żadnej elektroniki. Dają wystarczającą precyzję w codziennej pracy w szklarni, o ile są stosowane regularnie.

Test palcem polega na wciśnięciu palca na głębokość 1–2 cm w podłoże:

  • jeśli podłoże jest chłodne, wyczuwalnie wilgotne, ale nie zostaje na palcu błoto – nawadnianie można odłożyć;
  • jeśli wierzch jest suchy, ale na tej głębokości lekko wilgotny – to zwykle optymalny moment zbliżający się do podlewania;
  • jeśli na tej głębokości jest wyraźnie sucho i sypko – warto podlać, zanim rośliny zaczną więdnąć.

W małych multiplatach trudniej wcisnąć palec do komórki, dlatego lepiej sprawdza się ocena ciężaru. W praktyce bierze się do ręki tackę lub pojedynczą doniczkę i porównuje z „wzorcem” – pojemnikiem świeżo podlanym i pojemnikiem mocno przesuszonym. Po kilku dniach takiej praktyki ręka „pamięta”, jak powinna ważyć doniczka w momencie optymalnym do kolejnego podlewania.

Obserwacja koloru i struktury powierzchni podłoża

Kolor i faktura wierzchniej warstwy podłoża dużo mówią o poziomie wilgotności. Torf i większość mieszanek po wyschnięciu jaśnieją, stają się bardziej pyliste lub spękane. Gdy są wilgotne – ciemnieją, drobiny zlepiają się i błyszczą.

Typowe sygnały:

  • jasny, matowy odcień, delikatne mikropęknięcia – wierzchnia warstwa przeschnięta, środek bryły najczęściej jeszcze wilgotny;
  • ciemny, błyszczący kolor, lekkie „błotko” przy dotknięciu – nadmiar wody przy powierzchni, napowietrzenie słabe, szczególnie w niskiej temperaturze;
  • podłoże odchodzi od ścianek doniczki, tworzą się szczeliny – przesuszenie całej bryły, woda przy kolejnym podlewaniu może spływać bokami zamiast wnikać w środek.

Przy silnym przesuszeniu warto podlewać wolniej lub powtórzyć podlewanie po kilku minutach, tak aby woda zdążyła wsiąknąć w torf, a nie tylko przelecieć przez „kieszenie powietrzne”.

Wyjmowanie losowych roślin do kontroli bryły korzeniowej

Co jakiś czas dobrze jest poświęcić jedną–dwie rośliny z partii i obejrzeć bryłę korzeniową. Daje to informację nie tylko o samej wilgotności, ale też o strukturze podłoża i stanie korzeni.

Przy poprawnym nawadnianiu:

  • podłoże jest równomiernie wilgotne od góry do dołu (nie ma suchych „gniazd” ani błotnistych stref przy dnie);
  • korzenie są białe, liczne, dochodzą do ścianek i dna pojemnika, ale nie tworzą jednolitego „kołtuna” z oznakami zbrązowienia;
  • zapach bryły jest świeży, „ziemisty”, bez nuty zgnilizny.

Jeśli górna część bryły jest sucha i prawie bez korzeni, a dół stale mokry i słabo ukorzeniony, to sygnał, że podlewanie jest zbyt płytkie lub zbyt częste, a drenaż pojemników jest niewystarczający.

Proste czujniki wilgotności a decyzje o podlewaniu

Do szklarni przydomowej zwykle wystarczą metody „na rękę i oko”. W większych obiektach przydają się czujniki wilgotności (tensjometry, sondy pojemnościowe), nawet w prostszych, amatorskich wersjach.

Przy korzystaniu z czujników ważne jest, aby:

  • umieścić je w reprezentatywnym miejscu – nie tuż przy krawędzi stołu, gdzie bryła szybciej wysycha, ani w najciemniejszym rogu szklarni;
  • połączyć odczyty z obserwacją roślin – ta sama wartość czujnika może oznaczać coś innego w chłodny dzień i w pełne słońce;
  • traktować próg wartości nie jako „sygnał do natychmiastowego podlewania”, ale jako wskazówkę do decyzji – szczególnie przy gatunkach lubiących lekkie przesuszenie.

Nawet prosty miernik glebowy z podziałką „dry–moist–wet” wbijany do kilku losowych doniczek daje lepszą informację niż ocenianie całej szklarni po jednej tackie stojącej najbliżej drzwi.

Różnicowanie nawadniania w obrębie jednej szklarni

W większości szklarni nie ma idealnie równomiernych warunków. Miejsca bliżej drzwi, przy ścianach południowych czy pod wentylatorami wysychają szybciej. Traktowanie całej szklarni jednym, sztywnym schematem podlewania prowadzi do tego, że część rozsady jest chronicznie przelana, a część – nieustannie spragniona.

W praktyce pomaga kilka prostych rozwiązań:

  • podział stołów na strefy podlewania – nawet jeśli nawadnianie odbywa się ręcznie, można ustalić, że niektóre sektory dostają wodę częściej i mniejszym strumieniem, inne rzadziej, ale obficiej;
  • rotacja tac z rozsadą – okresowe przestawianie tac z bardziej suchych stref do wilgotniejszych i odwrotnie wyrównuje warunki wzrostu;
  • świadome „przewodniczki” – kilka doniczek kontrolnych ustawionych w miejscach skrajnych (najgorętsze, najchłodniejsze miejsce) pozwala lepiej ocenić, gdzie podlewanie wymaga korekty.

Różnicowanie nawadniania nie musi być skomplikowane. Już samo unikanie podlewania „z zamkniętymi oczami” – tą samą dawką po całej powierzchni – poprawia jakość bryły korzeniowej w całej partii.

Systemy nawadniania rozsady w szklarni – plusy i minusy

Podlewanie ręczne konewką lub wężem z końcówką

Najbardziej podstawowa metoda to podlewanie z konewki, lancą lub wężem ogrodowym z delikatną końcówką rozpraszającą. Dobrze prowadzona daje zaskakująco dobre efekty, zwłaszcza w mniejszych szklarniach.

Zalety:

  • pełna kontrola nad dawką w poszczególnych miejscach – można reagować na różnice między gatunkami i strefami szklarni;
  • łatwe korygowanie „na żywo” – widać, gdzie woda wsiąka, a gdzie podłoże już nasycone;
  • niski koszt i brak skomplikowanej infrastruktury technicznej.

Wady:

  • czasochłonność przy większej liczbie tac i doniczek;
  • duża zależność od doświadczenia osoby podlewającej – przy zbyt mocnym strumieniu można wypłukać podłoże i odsłonić nasiona lub korzenie;
  • ryzyko zwilżania liści i szyjek korzeniowych, jeśli strumień jest skierowany z góry i zbyt intensywny – sprzyja to chorobom grzybowym.
Poprzedni artykułJak dogrzać szklarnię bez dużych rachunków?
Jadwiga Tomaszewski
Jadwiga Tomaszewski dba o to, by poradniki na Szklarnie.com.pl były zrozumiałe, kompletne i oparte na wiarygodnych źródłach. Redaguje checklisty prac, harmonogramy sezonowe i porównania rozwiązań, pilnując spójnych definicji oraz tego, by czytelnik znał zarówno korzyści, jak i ograniczenia opisywanych metod. Weryfikuje dane techniczne, doprecyzowuje zalecenia bezpieczeństwa i usuwa niepotwierdzone „ogrodowe mity”. Jej styl to konkret i odpowiedzialność: mniej obietnic, więcej praktycznych wskazówek, które da się wdrożyć w polskim klimacie i na typowej działce.